28 mar 2014

12

Hobbit w malarstwie i grafice J. R. R. Tolkiena


Gdy opublikowałem tego posta, obiecałem, że w piątek pojawi się recenzja jednej z książek Tolkiena. Obietnicy dotrzymuję, jednak postanowiłem, że nie będę banalny i nudny, i nie przedstawię jednego z jego wielu wybitnych dzieł, a coś zupełnie innego. Hobbit w malarstwie i grafice J. R. R. Tolkiena to zbiór rysunków i szkiców samego Mistrza, który bardzo dbał o stronę graficzną swojej debiutanckiej powieści.

Mój egzemplarz nabyłem w taniej księgarni w Krakowie, po bardzo okazyjnej cenie, której nie dostałbym nigdzie indziej. Polowałem na nią od dawna, jednak cena lekko odstraszała, więc gdy nadarzyła się okazja, nie zastanawiałem się.


 Niewielu wie, że oprócz ogromnego talentu pisarskiego, Tolkien, był również amatorem rysunku. Ojciec fantasy świetnie sobie radził z przeróżnego typu rysunkami krajobrazów, architektury, gorzej już z przedstawieniem postaci. Dzięki tej książce poznajemy pisarza jako pasjonata malarstwa, który z wielkim zapałem tworzył kolejne ilustracje, jednocześnie wiedząc i wielokrotnie to powtarzał w różnych listach do wydawcy, że wielkiego talentu nie ma, jednak sprawia mu to niezwykłą radość.

Na samym początku mamy przedmowę autorów tej książki - Wayne'a G. Hammonda i  Christiny Scull - opisują cały przebieg kompletowania szkiców Tolkiena, historię powstania książki jak i rysunków, zaznaczają, że podjęli się bardzo trudnego zadania, gdyż większość odręcznych rysunków zaginęła, jednak zrobili co w ich mocy, by oddać jak najlepiej okazałość kompozycji -  poddali je obróbce graficznej, fotograficznej i komputerowej, dzięki czemu, szkice prezentują się najlepiej w swojej historii.

Po tym wstępie, autorzy wprowadzają nas w przepiękny świat kolorów, ołówka, pędzli i farb. Przedstawiają nam kolejne rysunki pisarza zgodnie z fabułą Hobbita, także zaczynamy w Shire i Bag End, a kończymy.. no właśnie w tym samym miejscu. Każdy szkic jest przedstawiany we wszystkich etapach jego powstawania, mamy początkowe, nieśmiałe pociągnięcia kreską, następnie lekkie wypełnianie kolorami, a na końcu finalny efekt, który czasem dech zapiera. Każdy etap jest opatrzony prypisami i komentarzami autorów, przez co czytelnik nie gubi się w chronologii zna cały cykl powstawania rysunku.

Od razu bije po oczach jeden szczegół - perfekcjonizm. Tak, Tolkien był perfekcjonistą w każdym calu, każdą ilustrację czy mapę, czy nawet list rysował kilka razy, zmieniając koncepcje czy dodawanie różnorakich szczegółów. Sam nigdy nie był zadowolony z finalnego efektu, jednak co bardziej zorientowani czytelnicy wiedzą, że wydawca ponaglał go niesamowicie często.

Warto zaznaczyć, że pierwsze wydanie Hobbita miało miejsce 21 września 1937 roku. Nie było komputerów, potężnych drukarek, zaawansowanych aparatów, okładki książek często były powielane kopią odręcznego rysunku, czasem lepszego, czasem gorszego. Tolkien sam zaprojektował okładkę swojego dzieła, często wysyłając do wydawcy różne jej wersję, aż w końcu zdecydował się na którąś. Niektórzy z Was, którzy mają starsze o kilka lat od dzisiejszych wydań Władcy czy Hobbita lub innych powieści autora, zauważą wokół okładki ciąg znaków, runów. To właśnie są runy krasnoludzkie, a bardziej szczegółowo - runy księżycowe, zaprojektowane właśnie przez pisarza, który uległy niewielkiej zmianie w stosunku do oryginalnego wydania.

Bardzo żałuję, że nie mam profesjonalnego aparatu, bym mógł pokazać Wam kolejne strony z tej książki, byście mogli ujrzeć jej wyjątkowość. Na wspomnienie zasługuje fakt, że okładka, jak i całe wydanie jest zrobione niezwykle profesjonalnie w formie albumu w grubej okładce, wydawnictwo Amber podeszło do tego zadanie niezwykle starannie. Na końcu posta umieszczę zdjęcia pierwszej okładki o obwoluty Hobbita byście mogli choć na chwilę przenieść się do niesamowitego świata Ardy. 

Polecam każdemu. Czy zaczynasz swoją przygodę z Mistrzem, czy przeczytałeś kilka powieści, czy też jesteś nałogowym mianiakiem jego twórczości, warto zajrzeć do tej książki by spojrzeć na Tolkiena z innej perspektywy - jako amatora rysunku, który z wielką dbałością i zapalczywością chciał ozdobić swoją pierwszą powieść.

Wydawcnitwo
Amber

Data wydania
22 listopada 2012

Liczba stron
 144

Ocena 
9/10

Kamil Czyta Książki



 Ostateczny projekt pierwszej obwoluty Hobbita.
Ten sam obrazek zdobi okładkę Hobbita w malarstwie i grafice J. R. R. Tolkiena.




Kamil Czyta Książki






 Projekt pierwszej okładki Hobbita zaprojektowany przez Tolkiena.
Kamil Czyta Książki



Shire ze wzgórzem Bag End. Wykonane farbami.







Kamil Czyta Książki






Spływ beczkami Leśną Rzeką. Ilustracja wykonana farbami.









Kamil Czyta Książki





Bag End. Szkic ołówkiem.











W środę złożyłem jeszcze jedną obietnicę. Powiedziałem, że w poniedziałek ukaże się relacja z wydarzenia w Krakowie, związanego z Tolkienem. Otóż w sobotę i niedzielę 29-30 marca odbędzie się Konferencja "Między magią a religią. Sacrum w Twórczości Tolkiena. "Głównym celem konferencji jest spojrzenie na twórczość J.R.R Tolkiena z perspektywy religioznawczej. Serdecznie zapraszamy wszystkich pasjonatów Tolkienowskiego świata z naukowym zacięciem. " Masa wykładów, dwa równoległe panele do wyboru, i ciekawi ludzie. Pojawię się na niej w oba dni i postaram się jak najpełniej przytoczyć Wam jej przebieg. Tymczasem sprawdźcie ich fanpage oraz oficjalną stronę konferencji. 

Pozdrawiam! :)

12 komentarzy:

  1. Treść "Hobbita" średnio mnie zachwyca (zdecydowanie wolę jego inne powieści), ale rysunki są prześliczne:) Rzeczywiście, nie wiedziałam, że Tolkien miał taki talent do pędzla...

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne rysunki, i fajnie, że potrafił zwizualizować i przelać na papier swoje myślowe obrazy ;) ja jestem kiepska z rysunku wręcz okropna :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Hobbit na kolana mnie nie powalił, ale i tak chciałabym tą książkę dorwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu nie mieszkam w Krakowie! :o Akurat tak by mi się też przydało do projektu gimnazjalnego! ("Elementy chrześcijańskie w twórczości klasyków literatury fantastycznej" - głównie o Tolkienie i Lewisie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może po konferencji będą rozdawane prospekty z prelekcji, więc może pojawią się na internetach ;)

      Usuń
  5. Recenzja świetna, aż sama chciałabym mieć taką książkę. Może kiedyś mi się uda. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Może wybiorę się na tą konferencję, jeśli uda mi się poprzekładać kilka spraw, bo jestem wielką fanką Tolkiena, mimo że przeczytałam tylko I cz. "Władcy pierścieni", a "Hobbita" mam w planach jak i resztę części :D Cudowne wydanie, nie wiedziałam, że Tolkien był tak wszechstronnie uzdolniony, tylko pozazdrościć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale to nie lada gratka dla wszystkich fanów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiedziałam, że Tolkien lubiła malować, ale w tym jestem do niego podobna - też lubię, choć nie mam talentu ;) Mimo tego, że nie czytałam nic Tolkiena, to zainteresowała mnie konferencja, na którą się wybierasz, z chęcią przeczytam relację i może zdobędę kolejny powód, by wreszcie poznać twórczość tego autora, bo jak na razie mimo zachęt wielu osób, jeszcze się na to nie zdobyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh, piękna książka. I ciekawa konferencja - szkoda, że mam tak daleko do Krakowa. A Tolkiem, cóż, był w ogóle uzdolniony - tylko pozazdrościć. :)

    OdpowiedzUsuń