7 paź 2014

10

Ripper. Gra o życie. Isabel Allende [Recenzja przedpremierowa]


Ripper gra o życie Isabel Allande ocena recenzja kamil czyta książki 5/10  

Isabel Allende jest najpopularniejszą pisarką hiszpańskojęzyczną. Jej historia jest zarazem bardzo piękna i tragiczna, obfitująca w śmierć, rozpacz i niepewność. Wszystkie swoje emocje i rozterki przelewała na papier, z których powstawały książki, książki w których zaczytywały się spore rzesze ludzi. Autorka słynie z psychologicznego rozkładu człowieka, potrafi bezbłędnie określić jego stan emocjonalny, a jej bohaterowie to szczegółowo dopracowane postacie, z którymi każdy może się utożsamić. Ripper. Gra o życie. to kryminalny debiut Allende. Ostatnio czytam bardzo dużo książek z tego gatunku, więc bez zastanowienia poprosiłem wydawnictwo Muza o tę pozycję. Czy słusznie? O tym przekonacie się za chwilę.



Często zdarza się tak, że konkretnego autora czy autorkę książek dopisujemy do określonego gatunku, bo w tym po prostu pisze on/ona najlepiej. Bardzo częstą sytuacją natomiast jest fakt, że nasi ulubieni pisarze próbują swoich sił w kompletnie innym gatunku literackim i zawodzą na całej linii, bo ich styl jest na tyle związany z innym gatunkiem, że nowa książka napisana w innym jest kompletnie beznadziejna. Czy Allande napisała taką książkę? Nie, ale jest słabo i to bardzo. Wyobrażacie sobie kryminał bez szybkiej akcji czy zawiłej intrygi? Sięgnijcie po Rippera.

Można się kłócić i tacy ludzie się znajdą, którzy powiedzą, że książka jest dobra. Owszem, może taka być, jednak ja oceniam pozycję, która jest przypisana do konkretnego gatunku, więc jest oczywistym fakt, że będę szukał w niej jego elementów. Ale po kolei. Mamy piątkę nastolatków i jednego 64-letniego mężczyznę, którzy grają w grę komputerową, ich zadaniem jest rozwiązanie tajemnicy Kuby Rozpruwacza, jednego z najbardziej znanych przestępców tego świata. W tej grupce jest Amanda Martin, która wyraźnie odstaje od stereotypowych wyobrażeń o współczesnych nastolatkach - ona jest zafascynowana złem, śmiercią i wszelkiego rodzaju zabójstwami. Gdy jej ciotka przepowiada krwawe wydarzenia, które odbędą się w San Francisco, jej dziadek i pozostali gracze, przypisują brutalne zbrodnie do tej przepowiedni. Naprawdę gorąco będzie gdy matka jednego z graczy zostanie porwana.
Pomysł jest i potencjał przeogromny. Książka, która powinna powodować ciarki na plecach, fale strachu i zmuszać do myślenia tymczasem nudzi i jest lekko niespójna. Zacznijmy jednak od zalet, bo i te są i bronią się nieźle. Bohaterowie są skonstruowani na najwyższym poziomie - nie mamy tutaj czarnego na białym jak zachowa się dana postać w konkretnej sytuacji - postaci myślą, dostosowują swoje reakcje do otoczenia i środowiska. Możemy mieć opinie o danym bohaterze, jednak nigdy nie będziemy do końca pewni jak zareaguje on w sytuacji zagrożenia życia. To niewątpliwie najważniejsza zaleta tej książki, aż chciałoby się powiedzieć, ze taki styl kreowania postaci powinien być obowiązkowy w każdej książce. Bardzo dobrym pomysłem było przedstawienie różnorodności amerykańskiego społeczeństwa - mamy tutaj środowisko homoseksualne, jasnowidzów, artystów, żołnierzy cierpiących na stres pourazowy, rozwodników i imigrantów. Przekrój potężny i opisujący z jakimi problemami styka się współczesne społeczeństwo.

Allande umie bawić się z czytelnikiem. Pozostawia mu wskazówki na kartach swojej powieści i niejednokrotnie podkreśla wagę umiejętnego wyciągania wniosków z toczonych rozmów czy zdarzeń. Dopiero po skończonej lekturze uświadamiamy sobie, że uczestniczyliśmy w prawdziwej grze, a swoistym adminem była właśnie autorka. 

Kuleje rozwój akcji. Od tego zaczyna się krótka lista wad, które skutecznie obniżyły moją ocenę. Autorka nie korzysta z klasycznego podziału na rozdziały, tylko funduje nam, przypominający dziennik zapis, z wyszczególnionym dniem. Wszystko pięknie i ładnie, jednak opisywane w poszczególnym dniu wydarzenia nijak się mają do rzeczywistości. Jesteśmy zalewani informacjami i myślami bohaterów, a faktyczne wydarzenia, które miały miejsce w konkretnym dniu są opisane w trzech, czterech linijkach pod koniec wpisu. Druga wadą są właśnie te opisy emocji i myśli postaci. Czyli tym, z czego słynie Allande, a totalnie nie pasuje do konstrukcji kryminału, bo taki zabieg po prostu go spowalnia. 

Zamiast wczuwać się w rolę nastolatków i dorosłych, cięgle czytamy o przeszłych wydarzeniach, z ich życia, które czasem nie mają w ogóle prawa bytu, bo nie wnoszą nic do ogólnego rozwoju akcji. One są i tyle, kiedyś się zdarzyły, są małe ważne, ale autorka postanowiła je przytoczyć. Tak samo ma się sprawa, z psychologicznym podejściem do bohaterów. Owszem, ma to rację bytu w książce emocjonalnej, poruszającej ważne tematy, jednak w tego typu literaturze to się po prostu nie opłaca. Akcja zostaje spowolniona, już po raz kolejny, a fabuła stoi w miejscu. Cieszę się, że Allande porusza ważne tematy, chociażby wspomniane wyżej problemy społeczne, jednak jest o nich napisane zbyt dużo. Gdybym miał ilościowo oszacować podział książki to stwierdziłbym, że 2/3 jest o przeżyciach i stanach emocjonalnych postaci, a pozostała część to akcja, która powinna tutaj pędzić jak pociąg Shinkansen po Tokio.

Główny złoczyńca i czarny charakter jest taki, że można go zidentyfikować za pierwszym razem. Czytając książkę coś mi pikało, ze to jednak on, dopiero na 100 stron przed końcem moje obawy stały się prawdą, otóż wszystkie przypuszczenia urzeczywistniły się co do joty. Potencjał był i to spory, można było wycisnąć z tej postaci co się tylko da, a dostałem o przeciętniaku, którego motywy są bardzo proste i prozaiczne.

Styl autorki to już kompletnie inna sprawa. Albo się go polubi, albo nie. Ja należę do tej drugiej grupy i powiem Wam wprost - Ripper to książka, którą czytało mi się najgorzej spośród wszystkich, tegorocznych tytułów. Nie wsiąknąłem w tę historię, nie zafascynowała mnie, nie poraziła wykonaniem. Może oczekiwałem zbyt wiele? Forma opisowa wcale mnie nie porusza, a nudzi, i skłania do wyrzucenia książki w kąt. Jestem facetem i od kryminałów nie wymagam dużo, jednak coś powinno się dziać, a to, w jakim nastroju jest dziadek Amandy w danej chwili mało mnie interesuje. Nie znaczy to, ze Ripper. Gra o życie jest książką złą, skądże! Można się z nią zaznajomić, niesie bardzo ciekawe przesłanie, które sami musicie wywnioskować, jednak ogólny zarys historii nie powala na kolana. To dowodzi tylko powiedzeniu, jak i przekonaniu, że autor piszący w danym gatunku nie powinien wychodzić poza jego ramy :)



Za egzemplarz dziękuję 


Ripper gra o życie Isabel Allande ocena recenzja kamil czyta książki 5/10
http://muza.com.pl




Wydawnictwo
MUZA

Data wydania
8 października 2014

Liczba stron
492

Ocena
5/10


10 komentarzy:

  1. Chyba spasuję i podziękuję za tą książkę, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. I w tym momencie się załamała, własnie dziś dostałam tę książkę z nadzieją na coś fantastycznego, bo styl Allende uwielbiam. Nie wiem czy zniosę nudę i kulejącą akcją, oby Twój osąd nijak miał się do mojego ;)
    PS. Jutro oczekuj listonosza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj i tak, a nuż może Ci się spodoba :D

      Usuń
  3. O! Wymieniłeś ważne mankamenty. Kryminał bez szybkiej akcji, przewidywalny i z przeważającą ilością opisów uczuć bohaterów to z pewnością książka nie trafiająca w me gusta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem zachwytów nad tą książką innych recenzentów, może spowodowane jest to nazwiskiem autorki?

      Usuń
  4. Nazwisko wydało mi się znajome i rzeczywiście miałam okazję czytać historyczną sagę rodzinna autorki. Nie spodziewałam się ze napisze kryminał. Mimo wad które wymieniłeś z chęcią po nią sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz racje, czasem są książki, które mają ogromny potencjał, pomysł, a są dość dziwnie skonstruowane, a nie potrafię znieść nudy w książce, bo potem przyznaje się bez bicia kartkuje pozostałą część, lecz nie mniej jednak może mi się spodoba, kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Postanowiłam zrecenzować tę książkę właśnie ze względu na to, że Allende i kryminał jakoś się ze sobą kłócą moim zdaniem. Znam "Dom duchów" i "Córkę fortuny" tej pisarki, bardzo mi się obie książki podobały, więc Allende biorę właściwie w ciemno. Chciałam też zobaczyć jak pisarka poradzi sobie z historią kryminalną. Twoim zdaniem Allende się do kryminału nie nadaje, jestem ciekawa czy też będę miała takie zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale chyba ostatnie :P Czekam na Twoją recenzję, z chęcią ją przeczytam :D

      Usuń
  7. Może i mnie uda się dzisiaj skleić parę zdań na temat tej książki. Ja chyba oceniłabym ją troszkę wyżej :)

    OdpowiedzUsuń