Zacznę może od tego, że po przeczytaniu ostatniej strony Na krawędzi Krzysztofa Numspy nie wiedziałem co myśleć i co niby mam o niej napisać. Od początku wiedziałem, że to nie może być zwykła recenzja, bo jak to autor sam określił swoje dzieło, jest inne niż wszystko co do tej pory przeczytałem i ma mnie skłonić do smutnych (głębokich) refleksji. Mam takich parę i wygłoszę je w stosownym momencie. Może pamiętacie lub nie, spór autora z recenzentkami jego książki, gdzie nazwały go chorym psychicznie człowiekiem. Z drugiej strony zaś pojawił się zarzut, że dziewczyny nie przeczytały książki, no może zaczęły, ale nie dały rady skończyć. Ja przeczytałem od deski do deski, ba! zapisywałem wszystkie moje przemyślenia dotyczące tej lektury, czego nigdy nie robię, bo zwykle wiem co chcę napisać. Wiecie, jak wielkim konserwatystą jestem, jeśli mówimy o subiektywizmie recenzji, więc już teraz ostrzegam Was, moi Drodzy - to najbardziej subiektywna recenzja jaką napisałem. Niemniej jednak i tak zapraszam do jej lektury.2 gru 2014
0
Zacznę może od tego, że po przeczytaniu ostatniej strony Na krawędzi Krzysztofa Numspy nie wiedziałem co myśleć i co niby mam o niej napisać. Od początku wiedziałem, że to nie może być zwykła recenzja, bo jak to autor sam określił swoje dzieło, jest inne niż wszystko co do tej pory przeczytałem i ma mnie skłonić do smutnych (głębokich) refleksji. Mam takich parę i wygłoszę je w stosownym momencie. Może pamiętacie lub nie, spór autora z recenzentkami jego książki, gdzie nazwały go chorym psychicznie człowiekiem. Z drugiej strony zaś pojawił się zarzut, że dziewczyny nie przeczytały książki, no może zaczęły, ale nie dały rady skończyć. Ja przeczytałem od deski do deski, ba! zapisywałem wszystkie moje przemyślenia dotyczące tej lektury, czego nigdy nie robię, bo zwykle wiem co chcę napisać. Wiecie, jak wielkim konserwatystą jestem, jeśli mówimy o subiektywizmie recenzji, więc już teraz ostrzegam Was, moi Drodzy - to najbardziej subiektywna recenzja jaką napisałem. Niemniej jednak i tak zapraszam do jej lektury.
Recenzja inna niż wszystkie. Krzysztof Numpsa - Na krawędzi czyli jak napisać książkę beznadziejną.
By Kamil / Posted on 18:34 / 2/10, Krzysztof Numpsa
Zacznę może od tego, że po przeczytaniu ostatniej strony Na krawędzi Krzysztofa Numspy nie wiedziałem co myśleć i co niby mam o niej napisać. Od początku wiedziałem, że to nie może być zwykła recenzja, bo jak to autor sam określił swoje dzieło, jest inne niż wszystko co do tej pory przeczytałem i ma mnie skłonić do smutnych (głębokich) refleksji. Mam takich parę i wygłoszę je w stosownym momencie. Może pamiętacie lub nie, spór autora z recenzentkami jego książki, gdzie nazwały go chorym psychicznie człowiekiem. Z drugiej strony zaś pojawił się zarzut, że dziewczyny nie przeczytały książki, no może zaczęły, ale nie dały rady skończyć. Ja przeczytałem od deski do deski, ba! zapisywałem wszystkie moje przemyślenia dotyczące tej lektury, czego nigdy nie robię, bo zwykle wiem co chcę napisać. Wiecie, jak wielkim konserwatystą jestem, jeśli mówimy o subiektywizmie recenzji, więc już teraz ostrzegam Was, moi Drodzy - to najbardziej subiektywna recenzja jaką napisałem. Niemniej jednak i tak zapraszam do jej lektury.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)


