• Recenzje

    Nie boję się skrytykować beznadziejnej książki, chwalę dobrze napisane. Jestem subiektywny, nie piszę pod publikę.

  • Felietony

    Relacje z wydarzeń, porady dla początkujących i moje własne przemyślenia na temat blogosfery.

  • Gry

    Gry planszowe i karciane traktuję tak samo jak książki. To świetna alternatywa na nudne wieczory, czy spotkania z przyjaciółmi.

  • Sztuka

    Sztuka ciągle pojawia się w moim życiu pod różnymi postaciami. Chcę ją pokazać Wam w subiektywnym świetle, jednocześnie obnażając najdziwniejsze pomysły na dzieło sztuki.

15 mar 2016

0

Historia Wojen Morskich


Jako mały brzdąc marzyłem, by kiedyś zostać wielkim odkrywcą, zwiedzać cały świat, poznawać nowe kultury, miejsca niezaznaczone na mapach, a moje nazwisko przeszłoby do historii. Śmiałe marzenia, jednak nie wątpię, że wiele z Was miało podobnie. Z chęcią sięgam po wszelkie książki o piratach, statkach, skarbach, wielkich przygodach czy po prostu powieści historyczne o żegludze. Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło wydać książkę, która już kiedyś była na polskim rynku - "Historia Wojen Morskich. Wiek Żagla" Pawła Wieczorkiewicza to świetna okazja by jeszcze raz dać ponieść się marzeniom i wejść na pokład wielkiego żaglowca. Ahoj przygodo!

12 lut 2016

0

Beowulf - Przekład i komentarz J. R. R. Tolkiena


Nie ukrywam, że do tej książki podchodziłem pełen pietyzmu i zaangażowania. Kolejna książka Mistrza Tolkiena, która jest w mojej kolekcji. Musiałem ją mieć, musiałem ją przeczytać, musiałem ją ocenić. To nie jest łatwe zadanie, podchodzić do takich książek bez emocji, traktować jak kolejny egzemplarz recenzencki czy niedawno kupioną książkę, która mi się po prostu spodobała - od ponad dziesięciu lat jestem wiernym fanem twórczości Tolkiena, ale i jego osoby, jako człowieka, pisarza i ojca. Nie było łatwo, ale zapraszam Was wszystkich na recenzję "Beowulfa".

19 lis 2015

0

Kapitan Wywijas powraca, arrggh!

Świst kul, zapach prochu, ostry smak rumu, okrzyki bojowe, kordelasy, tropikalne wyspy, potężne statki bojowe. Świat piratów i korsarzy, kto z nas w młodości nie chciał zakosztować tego typu swawoli? Mimo że nie do końca znaliśmy historię i obyczaje piratów to i tak chcieliśmy być tacy jak oni. Motyw piratów bardzo dobrze się sprzedaje, jednak co wyjdzie z połączenie właśnie tego motywu, zgrabnego stylu autora i ostrego humoru, który wprost zmusza czytelnika do kolejnych salw śmiechu? Przedstawiam Państwu drugą część przygód kapitana Wywijasa w książce Marcina Mortki "Wyspy Plugawe"!

15 lip 2015

0

Sanderson w formie, czyli "Stalowe Serce"!


Ostatnimi czasy, w moje ręce często wpadają różnego typu młodzieżówki. Pisane specjalnie dla młodszego czytelnika, tak by ten mógł się czegoś nauczyć, zastanowić - autor bardzo często porusza różne tematy, sprawdzając niejako reakcje czytelnika. Amerykanie mają na to swoje określenia - dodają coś przed lub po słowie "adult" i tak wychodzi im "young adult" na przykład. U nas jest to po prostu młodzieżówka i już. Co ciekawe, współczesne książki z tego pogranicza nadają się do czytania nie tylko przez tych młodszych, ale i ciut starszych. Brandon Sanderson postanowił zrobić coś niezwykle ciekawego i tak oto zrodził się pomysł "Stalowego Serca".

23 cze 2015

0

Lubisz Wikingów? Musisz przeczytać tę książkę!


Co wyjdzie z połączenia literackiej fikcji, historycznych wydarzeń z prawdziwym duchem minionych czasów daje mieszankę wybuchową, która często okazuje się prawdziwym bestsellerem. Dodajmy do tego ciekawy zarys fabularny, niekonwencjonalne pomysły autora, cięty język i specyficzny humor. Z tego skomplikowanego równania wyjdzie Wam Łukasz Malinowski i jego saga o przygodach Ainara Skalda, wojownika z Północy, który jak magnes przyciąga wszelkie kłopoty. Druga część cyklu gościła w moich rękach już dawno temu, jednak nie było okazji by napisać o niej paru słów. Dziś postanowiłem pojechać z Wami do X-wiecznej Europy.  Ainar to bard. Umie składać piękne strofy, raczyć młode damy wzniosłymi komplementami, mówi dojrzałym i ciętym językiem. Z drugiej strony jest to prawdziwy alkoholowy ekspert, którego żaden trunek się nie ima, a jego głowa jest odporna na działania złocistych napitków. W pierwszej części nasz główny bohater musiał stawić czoła licznym niebezpieczeństwom - Malinowski napisał kilka opowiadań z wojownikiem w roli głównej, po czym wydał je jako spójną książkę. "Kowal słów. Tom 1" to pełna powieść, niejako bardziej dojrzała, reprezentująca inny poziom - Ainar musi zmierzyć z największym wyzwaniem w swoim życiu, można powiedzieć, że zostaje wysłany na misję samobójczą. Jak to wszystko się skończy? Tego nie mogę Wam zdradzić, jednak mogę zapewnić jedno - dzieje się!   Zmiana formatu opowieści o przygodach naszego dzielnego wojaka wyszedł całej historii na dobre - nie jest to zlepek opowiadań, które nic nie łączy, prócz bohatera. "Kowal słów" to pełnokrwista opowieść, której liczne wątki naprzemiennie się ze sobą przeplatają, jednak pod ścisłą kontrolą autora. Nie doświadczymy tutaj żadnego chaosu, wszystko jest przemyślane i tak też napisane - z czytania płynie sama przyjemność. Dodatkowo Malinowski postanowił wykorzystać lubiany ostatnimi czasy pomysł rozdziałów pisanych z perspektywy innych bohaterów - to niewątpliwie duży plus, wreszcie możemy poznać otoczenie i poszczególne wioski oczami kogoś innego niż przyciągającego kłopoty barda-wojownika.   Wiecie, że lubię historię, ciągnie mnie do wszystkiego co z nią związane. Wyobrażacie sobie moją radość, gdy pierwszy raz usłyszałem o cyklu Malinowskiego? Europa z mrocznych wieków? Niepokoje religijne, polityczne? Ciemne wieki? Wieczne najazdy barbarzyńców? Uwielbiam to! Prosiłem w myślach, by autor tego zwyczajnie nie spieprzył i po pierwszym, trochę niedopracowanym tomie sagi, z pewnym niepokojem podchodziłem do "Kowala słów". Na szczęście, moje obawy zostały rozwiane po paru stronach, powiem więcej - jest o wiele lepiej! Autor nie skupia się tylko i wyłącznie na sylwetce Ainara i jego przygodach. On opisuje nam całe społeczności zamieszkujące tamte tereny, zręcznie rysuje historyczne tło, z niezwykłą pasją mówi nam o zwyczajach, kulturze, religii dawnych ludów. To dla kogoś, kto lubuje się w takich klimatach, historyczna gratka!   Nie tak dawno miałem okazję być na jednej z prelekcji Łukasza Malinowskiego na Drugim Smokonie w Krakowie. Podjął się tematu szaleństwa wikingów, ich nadprzyrodzonych mocy, jak mogliśmy o tym przeczytać w różnych, historycznych dokumentach - wykład ciekawy, jednak nie to najbardziej zapamiętam z tamtego dnia. Malinowski mówił z niesamowitą pasją, starał się przekazać nam jak najwięcej swojej wiedzy, mimo że czas gonił go niemiłosiernie, to widać, że to co nam powiedział to tylko zalążek, cząstka tego co wie. To samo można wyczuć w "Kowalu słów"atmosfera i klimat tamtych czasów są wręcz namacalne, od początku do końca książki mamy świadomość, że nie jest to powieść współczesna, nie jest to fantasy, a historyczna fikcja, którą czuć na wskroś.   Wracając do "Kowala słów". Szybka akcja, niespodziewane zwroty akcji, zaskakujące zakończenie, specyficzny humor - to znaki rozpoznawalne tej książki. Ten ostatni czynnik szczególnie przypadł mi do gustu, sam mam bardzo dziwne poczucie humoru, a w takich książkach zawsze mam z czego się pośmiać, dodatkowo, opisywani bohaterowie stają się bardziej ludzcy. Jak już wspomniałem Malinowski pisze z prawdziwą pasją - widać to po używanych zwrotach, opisach miasteczek i ludności ich zamieszkującej. "Kowal słów" to dojrzała opowieść, pisana przez profesjonalistę, z prawdziwym, fanowskim zacięciem. To lubię!   Bohaterowie i ich kreacja stoją na wysokim poziomie. Autor wie o czym pisze i właśnie w tym aspekcie pokazuje swój talent literacki - jako historyczny ekspert mógł wykazać się w innych elementach powieści. Herosi "Kowala słów" to ludzkie i krnąbrne charaktery, które muszą zacząć współpracować by przetrwać. Ich dobrze przemyślana kreacja objawia się najbardziej podczas zmyślnie opracowanych dialogów - to właśnie wtedy możemy poznać ich najlepiej, nie jako twardzieli, dominatorów, a zwyczajnych ludzi z, a jakże, specyficznym humorem.   Czego chcieć więcej? Jeśli jesteście fanami historii, zwłaszcza początków Europy, jej swoistego kształtowania; lubicie Wikingów i ich upartość, a na dodatek chcecie poczytać dobrze skonstruowaną, spójną powieść to dobrze trafiliście. W "Kowalu słów" znajdziecie to wszytko plus parę innych smaczków, dzięki którym nabierzecie ochotę na inne książki Malinowskiego. Ainar i jego przygody lądują u mnie na półce z oceną 8 i szczerze wierzę, że i Wam spodoba się ta historia. Na polskim rynku próżno szukać czegoś podobnego. Polecam!   Wydawnictwo  Instytut Wydawniczy Erica     Data wydania  4 sierpnia 2014     Liczba stron  348     Ocena  8/10 Co wyjdzie z połączenia literackiej fikcji, historycznych wydarzeń z prawdziwym duchem minionych czasów daje mieszankę wybuchową, która często okazuje się prawdziwym bestsellerem. Dodajmy do tego ciekawy zarys fabularny, niekonwencjonalne pomysły autora, cięty język i specyficzny humor. Z tego skomplikowanego równania wyjdzie Wam Łukasz Malinowski i jego saga o przygodach Ainara Skalda, wojownika z Północy, który jak magnes przyciąga wszelkie kłopoty. Druga część cyklu, "Kowal słów. Tom 1" gościła w moich rękach już dawno temu, jednak nie było okazji by napisać o niej paru słów. Dziś postanowiłem pojechać z Wami do Europy X wieku.

21 cze 2015

0

Jest nadzieja, dopóki nie zgasną gwiazdy


Mogłoby się wydawać, że w niezwykle popularnym ostatnimi czasy temacie postapo napisano bardzo dużo, niemal wyczerpując całkowicie zapasy tej tematyki. Niezliczone książki w uniwersum Metro 2033, gry, kolejne powieści, a w tym wszystkie ludzie żyjący w postnuklearnym świecie, zdani tylko na siebie. Czy można napisać książkę w takim klimacie bez czających się w ciemnościach stworów, chcących zabić całą ludzkość kreatur i bez typowej wojny nuklearnej, która jak zwykle doprowadziła do upadku znanego nam, współczesnego świata? Można. Piotr Patykiewicz jest tego idealnym przykładem.

5 cze 2015

0

Ahooj piracka hołoto! "Morza Wszeteczne" Marcina Mortki












Bardzo długi czas zastanawiałem się czy kupić tę książkę. Z jednej strony była mocno zachwalana, świetna opowieść z niewybrednym humorem, wyraziści bohaterowie, ciekawa fabuła. Z drugiej strony słyszałem głosy, jakoby "Morza Wszeteczne" były zwykłym, przeciętnym czytadłem, które nie jest warte przeczytania - reprezentuje marny humor, oklepaną historię i jest zwyczajnie nudna. Piraci, swawolne życie, zapach morza.. To lubię! Złożyło się, że w jednej z księgarni była promocja akurat na tę książkę i cóż, mój portfel zapłakał kolejny raz. Jedno mogę powiedzieć Wam już teraz. "Morza Wszeteczne" Marcina Mortki to jedna z lepszych książek jakie czytałem w ostatnim czasie.

3 cze 2015

0

Historyczne spojrzenie na miasto na wodzie, czyli Wenecja w pełnej krasie


Każde miasto ma swoją unikalną historię. Stworzone na określonych fundamentach, rozwijało się przez setki lat - zarządzanie przez różne osobistości, napadane, grabione, skąpane w blasku własnej chwały, podziwiane. Większość europejskich miast skrywa swoje tajemnice, niedostępne dla większości współczesnych mieszkańców - jesteśmy otumanieni elektroniką, nie zdajemy sobie sprawy, że być może po tej samej ulicy, którą Ty chodzisz codziennie do pracy, parę wieków temu przemaszerował królewski orszak? Odcinamy się od historii, często nią gardzimy. Peter Ackroyd wraca z nową książką. Po świetnej biografii jego ulubionego Londynu przyszedł czas na Wenecję. Miasto na wodzie, spowite tajemnicą, żyjące w strachu przed morzem, najbardziej rozpoznawalne z gondoli, masek i Bazyliki św. Marka. Jaka jest historia Wenecji?    Już na początku muszę Wam o czymś powiedzieć. Przy okazji recenzji książki z Robertem Langdonem w roli głównej wspominałem moją wycieczkę do Włoch, podziwianie zabytków Rzymu czy Watykanu. W Wenecji postawiłem swoją stopę, jednak nie była to tak szczęśliwa wyprawa, jakbym tego oczekiwał. Wracaliśmy autokarem do Polski, około pierwszej w nocy zawitaliśmy do miasta na wodzie, które na pierwszy rzut oka wydawało się ciche i spokojne. Doszliśmy do centralnego punktu miasta i zaniemówiłem - pełno turystów, otwarta każda restauracja, mnóstwo lokalnych kapel, które umilały gościom noc. To miasto żyło. I śmierdziało.   Tak, Wenecja nie rozpieszcza. Dla niewprawnego turysty, który spodziewa się śpiewających facetów na gondoli, mnóstwa zakochanych i jeszcze większej ilości mostów, to zapach może być prawdziwym wyzwaniem. Nie znam się na hydrologii, nie jestem w stanie Wam powiedzieć czy zapach różni się w zależności od pory dnia. Nasza wizyta w Wenecji zakończyła się po około godzinie, gdzie zmęczeni i zaspani powróciliśmy do autokaru. Jak sami widzicie nie wspominam tej wycieczki zbyt dobrze, ale jedno jest pewne - kiedyś tam powrócę, z Lubą przy boku.   Dlatego do "Wenecji" Ackroyda pochodziłem z niewysłowioną ekscytacją, ale i z dużym sentymentem. Każdy lubi wspominać te dobre rzeczy i tak właśnie zadziałała książka Anglika - zanurzyłem się w swoich własnych myślach, na parę chwil tracąc kontakt z rzeczywistością. Ackroyd bardzo sprawnie i treściwie opisuje wszystkie mity i legendy, które wytworzyły się na przestrzeni lat wśród mieszkańców miasta na wodzie. Co ważne, autor je nam podaje, opisuje, ale nie wydaje się odcinać od tego typu bajania - nie komentuje ich, zostawia to swoim czytelnikom, by zinterpretowali je tak, jak uważają to za stosowne.   Mogło by się wydawać, że kilkusetletnia tradycja i historia miasta zasługuje na grubaśne i nieporęczne tomiszcze. Ackroyd wyszedł z założenia, że jego historia nie może być nuda i przydługawa - znów, krótka, ale i treściwie opisuje nam każdy element, który składa się na całe miasto - tradycja, budynki, mieszkańcy, patroni, kwiaty, woda, gondola, nawet gołębie mają swój udział w historii Wenecji. "Wenecja. Biografia" to niesamowita książka dla każdego sympatyka historii, który chce w zrozumiały i dobrze napisany sposób dowiedzieć się czegoś więcej o jednym z najpopularniejszych miast Europy. Opowieść autora to niesamowita przygoda wśród legend, potwierdzonych faktów czy anegdot.   Ackroyd umiejętnie pokazuje nam wyjątkowość Wenecji. Autor chce pokazać swojemu czytelnikowi czym wyróżnia się architektura miasta na wodzie, co jest takiego oryginalnego w tamtejszym malarstwie. W pewnym momencie Acroyd zamienia się w karczemnego gawędziarza, który snuje leniwie swoją opowieść, a my słuchamy jak zaczarowani - to wyjątkowa umiejętność, która nie pozwala czytelnikowi oderwać się od lektury choćby i na sekundę. "Wenecja. Biografia" to świetna podróż dla wszystkich, którzy choć trochę interesują się tym tematem - to nie tylko książka historyczna, ale i faktograficzna - jeśli macie zwiedzać w najbliższe wakacje Wenecję, weźcie tę książkę ze sobą, bardzo się Wam przyda i okaże się niezwykle pomocna w odkrywaniu tajemnic miasta.    Osobny akapit należy poświęcić wydaniu książki - "Wenecja. Biografia" zachwyca! Liczne, dobrze wydrukowane ilustracje, zdjęcia, obrazy; to wszytko nadaje dodatkowy smaczek całej historii, powodując, że miasto dla czytelnika staje się niemal namacalne. Twarda oprawa, niebieska, mam wrażenie, że to nawiązanie do wody, wkładka; dobrze opracowane rozdziały, świetne tłumaczenie - to wszystko decyduje o wyjątkowości książki Ackroyda, czyniąc ją ozdobą każdej półki!   Jak w każdej książce tego typu trafiają się gorsze i lepsze momenty. Tych drugich jest zdecydowanie więcej, jednak zdarzało mi się pomijać niektóre akapity - nie wszystko co dotyczy tego miasta mnie interesuje. To nie przez autora, nie - Ackroyd świetnie prowadzi swoją opowieść i ciężko się od niej oderwać, ale niektóre aspekty tej historii były dla mnie nużące. Co nie znaczy, że dla innych mogą okazać się niezwykle interesujące.   "Wenecja. Biografia" to niezwykle udana opowieść. To nie tylko historia i nudne fakty, które prędzej czy później zmęczą każdego. Książka Ackroyda to niesamowita powieść o mieście. Mieście, które żyje, ma swoją tradycje, wyjątkowych mieszkańców, specyficzną atmosferę. Jeśli jesteście ciekawi jak to jest mieszkać na wodzie, skąd taki pomysł, jak rozwijała się Wenecja, dlaczego po kilkunastu latach potęgi morskiej stopniowo upadła, sięgnijcie po tę książkę. Znajdziecie w niej dużo ciekawych i interesujących informacji, które pokażą Wam, że miasto to nie tylko budynki i ludzie. To znacznie, znacznie więcej.Każde miasto ma swoją unikalną historię. Stworzone na określonych fundamentach, rozwijało się przez setki lat - zarządzanie przez różne osobistości, napadane, grabione, skąpane w blasku własnej chwały, podziwiane. Większość europejskich miast skrywa swoje tajemnice, niedostępne dla większości współczesnych mieszkańców - jesteśmy otumanieni elektroniką, nie zdajemy sobie sprawy, że być może po tej samej ulicy, którą Ty chodzisz codziennie do pracy, parę wieków temu przemaszerował królewski orszak? Odcinamy się od historii, często nią gardzimy. Peter Ackroyd wraca z nową książką. Po świetnej biografii jego ulubionego Londynu przyszedł czas na Wenecję. Miasto na wodzie, spowite tajemnicą, żyjące w strachu przed morzem, najbardziej rozpoznawalne z gondoli, masek i Bazyliki św. Marka. Jaka jest historia Wenecji?

21 maj 2015

0

"Ludzie listy piszą..."



W dobie Internetu, zaawansowanych technologii, ogólnej komputeryzacji, sztuka pisania listów bardzo szybko zanika. Nie mówię tutaj o elektronicznych wiadomościach, które napiszemy parę w chwil, a po paru sekundach są już u adresata. Ludzie starszego pokolenia lubowali się w wyciąganiu kawałka papieru, spisywaniu swoich myśli, opisywaniu kolejnych dni. Lubili się tym dzielić z innymi, niekiedy omawiali ważne sprawy, informowali bliskich o wydarzeniach z życia. W dzisiejszym świecie gdzieś to zanikło, a często bywa tak, że kontakt rodziców z dziećmi ogranicza się do krótkich sesji na Skype. Shaun Usher postanowił przypomnieć nam jak to jest pisać listy i zebrał w jedną książkę listowne rozmowy najważniejszych osobistości dawnych czasów jak i te zwykłe, czułe - od matki do dziecka, czy od kochającej żony, do męża.


"Listy niezapomniane" są bardzo specyficzną książką, której w recenzji nie można poświęcić za wiele miejsca. Jak mamy oceniać zbiór listów? Jak w ogóle można pisać o czymś, co już na stałe wpisało się w naszą kulturę. W książce Ushera znajdziemy listy Einsteina, Hemingwaya, Castro, Darwina, da Vinci, Dostojewskiego, Presleya i wielu, wieeelu innych. Niekiedy listy są bardzo intymne, prywatne i czułe. Inne natomiast bawią i zatrważają. To specyficzna kolekcja korespondencji, która zachwyci każdego.

To co zachwyca to oryginalność książki. Autor postawił na dołączanie, w miarę możliwości, do każdego listu autentycznego skanu listu. Bez żadnych poprawek, naświetleń czy filtrowania. Na zdjęciach możemy podziwiać listy w ich oryginalnym wyglądzie - styl pisma, interpunkcja. Nawet jakość papieru może rzucić się w oczy! Tam, gdzie nie było możliwości dołączenia listu, autor postawił na umieszczenie kopii obrazów czy fotografii  przedstawiających autorów konkretnego listu. Z miejsca utożsamiamy zdjęcie z listem - po samym tekście możemy wywnioskować jaki dana osoba miała temperament, jaka była na co dzień, jaki miała stosunek do ludzi, czy była życzliwa, czy jednak opryskliwa i ciężka w obyciu? Dzięki zdjęciom możemy pójść odrobinę dalej i wyobrazić sobie autora takiego, jaki był naprawdę. To niesamowite doświadczenie!

Osobny ukłon należy się tłumaczowi książki, Jakubowi Małeckiemu, który wykonał kawał dobrej roboty! Sądzę, że praca nad tą książką była kwintesencją zawodu Pana Jakuba. Różnorodność listów, mieszany styl - to wszystko sprawiło, że praca nad tłumaczeniem była niezwykle ciężka, ale jakże satysfakcjonująca po jej zakończeniu. Małecki świetnie oddał to, co mieli na myśli autorzy listów - w każdym z nich czujemy, że pisał je ktoś inny. Wszystkie wywołują w nas określone emocje, co nie jest łatwą sztuką, jeśli chodzi o idealne odzwierciedlenie oryginału. Brawo!

To co może przeszkadzać nam, Europejczykom, to nastawienie książki na kulturę amerykańską. Listy z innych zakątków świata są obecne w "Listach niezapomnianych", ale jest ich jak na lekarstwo. Większość dotyczy osób znanych mniej lub bardziej, które swoje życie związały ze Stanami Zjednoczonymi - mam nadzieję, że w kolejnej części będzie ciut więcej listów z choćby naszego podwórka.

Cóż mogę więcej rzec? Każdy powinien mieć tę książkę w domu. Wszyscy z nas, choćby raz w życiu napisali list w formie papierowej - nawet się nie przyznawajcie, że tego nie zrobiliście! "Listy niezapomniane" to książka przesiąknięta klimatem dawnych lat, pokazująca, jak ważna w dawnych czasach była korespondencja między ludźmi. Książka niesamowita, trafiająca do naprawdę szerokiego grona odbiorców. Świetnie będzie prezentowała się na każdej półce, jednak to co najważniejsze, jej treść, to klasa sama w sobie. Polecam!

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję



Wydawnictwo
SQN

Data wydania
6 maja 2015

Liczba stron
416

Ocena
8/10

17 maj 2015

0

Kapitalna propozycja dla fanów science - fiction! "Kroniki Atopii" Matthew Mathera


Wyobraźcie sobie taką sytuację: nie musicie pracować ośmiu godzin, by Wasz szef był z Was zadowolony. Pracujecie parę chwil, a Wasza praca jest o wiele bardziej produktywna i efektywna. Jak to możliwe? Macie swojego wirtualnego sobowtóra, który może zrobić za Was wszystko. Dosłownie. Nie chcesz wychodzić z domu, ale umówiłeś się na spotkanie ze znajomymi? Nic prostszego - wyślij swojego prokura, tak by ten odwalił całą robotę, a przy tym dobrze się bawił. Ty i tak będziesz mógł to widzieć. Czyż nie jest to idealna rzeczywistość, być może nasza przyszłość? Nie będziemy się męczyć, nasza psychika będzie w lepszym stanie, a nasze życie pełne pasji i rozrywek? Taką rzeczywistość proponuje nam Matthew Mather, który w swojej książce "Kroniki Atopii" pokazuje, że perfekcjonizm i idealne życie wcale nie muszą być takie wspaniałe i pociągające.

7 maj 2015

0

Artystyczne spojrzenie na historię XX wieku














XX wiek to czas burzliwych przemian gospodarczych, społecznych i kulturowych. Pierwsza Wojna Światowa, ekonomiczny kryzys, dojście Hitlera do władzy i jego następstwa, kolorowe lata sześćdziesiąte, współczesna wiosna ludów. O tych wydarzeniach, jak i wielu innych decydowały poszczególne czynniki, jedne bardziej skomplikowane, inne czysto prozaiczne. Warto zaznaczyć, że ubiegły wiek, to czas, w którym zginęło najwięcej ludzi w historii świata. Zdziwiłem się, gdy zobaczyłem książkę Modrisa Eksteinsa - "Taniec w słońcu" - biografia czasu? Biografia epoki? Jaki z tym ma związek twórczość van Gogha? Sylwetka malarza, jak i jego dzieła nie są mi obce, jednak nie jestem ich fanem i wraz z Lubą nie zachwycamy się jego obrazami. Po przeczytaniu książki łotewskiego autora muszę przestudiować życie Holendra - miał on niebywały wpływ na historię XX wieku.

15 kwi 2015

0

Klasycznie i epicko, czyli Kroniki Czarnej Kompanii




Są takie książki, które trzeba znać. Są takie książki, które każdy fan fantasy powinien znać, jeśli chce uważać się za fana gatunku. Takim cyklem jest niewątpliwie historia Czarnej Kompanii napisana przez Glena Cooka. Po raz pierwszy opublikowana w 1984 roku opowieść, w której dopatrzymy się wielu wojennych alegorii, stąd niezwykła popularność książki wśród żołnierzy biorących udział w Wojnie o Zatokę. Już od dawna chciałem ją przeczytać i sprawdzić na własnej skórze, czy faktycznie jest się czym zachwycać - w końcu mi się udało, i z czystym sumieniem mogę Wam powiedzieć jedno - na pewno zbiorę cały cykl, nie ma innej opcji! Zapraszam Was na recenzję pierwszego tomu historii, Kronik Czarnej Kompanii.


29 mar 2015

0

Epickie fantasy? Proszę bardzo!


Rodzina to podstawa społeczeństwa dzięki której staje się ono silne i niezależne. Bez rodziny nie byłoby żadnego państwa, nasza cywilizacja nie osiągnęłaby wysokiego poziomu. Bez opieki rodziców nie bylibyśmy ludźmi, którzy teraz jesteśmy. A co, jeśli Twoja rodzina chciałaby Cię zabić? Co jeśli jesteś dziedzicem tronu i w skutek wielkiego podstępu swoich braci i sióstr zostałeś praktycznie wyrzucony z gry o tron? Każdy miłośnik fantastyki powinien znać imię i nazwisko jednego z najlepszych twórców gatunku Rogera Zelaznego - trzykrotnego laureata Nebuli i czterokrotnie nagradzanego nagrodą Hugo, najważniejszym wyróżnieniem literatury fantasy i science-fiction. Jego Kroniki Amberu uważa się za dzieło epokowe i jedno z najważniejszych w świecie gatunku. Miałem okazję czytać dwie pierwsze książki z serii Amberu, jednak dopiero teraz pojawiła się szansa na przeczytanie całej Kroniki. Przedstawiam Państwu Kroniki Amberu, czyli grę o tron, która poprzedziła książkę G.R.R. Martina.   Książę Amberu, prawowity następca tronu budzi się w szpitalu, gdzie jak się dowiaduję miał wypadek samochodowy i cudem uniknął śmierci. Cały czas gdzieś z tyłu głowy podświadomość szepcze mu, że to nie miejsce dla niego, a jego pamięć uległa nie mniejszemu wypadkowi. Corwin musi wydostać się ze szpitala, poznać swoją przeszłość i udowodnić reszcie rodziny, że wypadek samochodowy to mały pikuś w porównaniu do tego, z czym musiał się mierzyć.  Roger Zelazny napisał książkę epokową. Ma już kilkanaście lat, i faktem jest, że nikt już tak nie piszę, jednak z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Kroniki Amberu to lektura obowiązkowa dla każdego fana fantasy, ale i książka, która jako jedyna na rynku proponuje kompletnie coś innego niż cała reszta publikacji. To co od początku rzuca się w oczy, to niesamowita dbałość o każdy szczegół przedstawianego świata/światów. Dzięki niedługim, lecz treściwym opisom czytelnik z łatwością może wyobrazić sobie poszczególne etapy podróży Corwina, zwłaszcza w przypadku, gdy ten odwiedzi niezliczone krainy, w tym i naszą Ziemię. Nie jest nowością, że autor chce przedstawić swoją koncepcję w sposób jak najbardziej obrazowy, już Tolkien w swoim sześcioksiągu pokazał jak należy to robić, to Zelazny nie ustępuje mu ani na krok - jego język jest niezwykle plastyczny. Amber to kulminacja wspaniałości opisów i od razu da się wyczuć emanującą z płynących zdań epickość i monumentalność.  Postacie to kolejna wielka zaleta Kronik Amberu. Rozbudowane, ludzkie i co najważniejsze: zmienne i dopieszczone w każdym elemencie osobowości. Corwin posiada ponad dziesięcioro rodzeństwa, z których przynajmniej połowa chce jego śmierci. Kroniki Amberu to swoista epopeja, która pokazuje kształtowanie się nowego człowieka. Mimo że nasz główny bohater i narrator zarazem jest znany ze swojej porywczości, stanowczości i bezwzględności to w trakcie swojej długiej wędrówki odkryje w zakamarkach swojej osobowości pewne cechy, o które sam siebie nigdy by nie podejrzewał. To bardzo ważna cecha tej książki - bohaterowie nie są jednostajni i nijacy - oni żyją i otoczenie, w którym się znajdą wpływa na nich w sposób bezpośredni.  Każdy zachwyca się Grą o Tron, w której Martin konsekwentnie prowadzi swoją rozgrywkę i zabija naszych ulubionych bohaterów. Nieświadomi niebezpieczeństwa rozgrywki, stają w szranki by, z niezwykłą częstotliwością tragicznie zginąć. A Zelazny? Tworzy swoją grę, w której liczy się spryt i odpowiednie planowanie. Oczywiście, nie zaszkodzi mieć na skinienie palcem wielotysięcznej armii, jednak nie w tym rzecz. U Martina liczą się powiązania, układy i koneksje, Zelazny uzależnia swoją rozgrywkę od charakterów bohaterów i układów rodzinnych, które grają pierwsze skrzypce. Krew nie leje się strumieniami, nie mamy masowych zgonów ani "tragicznych" wypadków. Gra toczy się bardziej na płaszczyźnie psychicznej, niż fizycznej.  Wiecie co rzuca się najbardziej w oczy? Niesamowity pęd akcji! Takiej dawki wydarzeń, przygód, postaci i krain nie znajdziecie nigdzie indziej. Zelazny konsekwentnie prowadzi swoją fabułę przez kolejne Cienie, a my towarzyszymy Corwinowi w tej szaleńczej podróży. Autor omija wszelkie opisy bitew i potyczek, serio! Jest ich naprawdę sporo, jednak nie poczytacie o nich więcej niż ile jednostek liczyły poszczególne armie, ile trwała bitwa i kto zwyciężył. Pomyślcie, który współczesny autor pominął by taki opis? A ilu napisałoby go w sposób poprawny? Z pewnością niewielu, dlatego takie opisy bardzo często rujnują całą emocjonującą otoczkę towarzyszącą całej akcji. Zelazny się tym nie przejmuje i po prostu daje nam zdawkowe informacje o bitwach. Dokładnie to samo robi z postaciami, które napotyka Corwin. Jest ich niemało, a każda zasługiwałaby na chwilę opisu. Nic z tego! Zelazny nie chce zwalniać swojej akcji, a pomniejsi są traktowani po macoszemu.  Nie twierdzę, że taki zabieg jest zły, co to, to nie! Martwię się jednak o odbiór tej książki przez ciut młodsze pokolenie. Akcja pędzi na łeb na szyję, to fakt, jednak jest to tak duże odstępstwo od reguły, że w rezultacie może być zwyczajnie niezrozumiałe dla początkujących czytelników. Nie każdy lubi szybką akcję, nagromadzenie bohaterów, kolejne wielkie krainy. Osobiście jestem zachwycony takim rozwiązaniem, zwłaszcza, gdy kolejne przygody Corwina - pięć opowiadań zebranych w jeden tom stanowią niezachwianą ciągłość, przez co czyta się je z niezwykłą przyjemnością. Kroniki Amberu to gratka dla fanów gatunku, dla których jest to pozycja obowiązkowa.  Co z resztą? Zachęcam! Poznacie ciut inny sposób pisania, a dzięki Zelaznemu zaliczycie udaną nockę na lekturze przygód Corwina i jego drodze do Amberu. I to niejedną! Kronik Amberu wciągają od pierwszej strony i nie sposób się od nich oderwać. Niezwykła zasługa w tym wspaniałemu językowi autora, który błyszczy od początkowych kart powieści. Bardzo plastyczny i obrazowy sposób pisania uruchomi trybiki wyobraźni nawet najbardziej zatwardziałego racjonalisty, a co więcej - dzięki Zeleznemu będziecie podróżować do nieznanych światów i spotykać postaci, które wydadzą się Wam ludźmi z krwi i kości.  Nie zastanawiajcie się, tylko lećcie zaopatrzyć się w swój egzemplarz Kronik Amberu! Jedyny w swoim rodzaju świat, świetnie skonstruowani bohaterowie, niesamowity język i nietypowy sposób prowadzenia fabuły. Sceptycy mogą powiedzieć, że jest ciut przestarzała i nie odnajdzie posłuchu wśród młodszych czytelników, jednak moim zdaniem jest to jej niezaprzeczalna zaleta! Nie znajdziecie drugiej takiej książki, daję słowo.  Za egzemplarz książki serdecznie dziękujęRodzina to podstawa społeczeństwa dzięki której staje się ono silne i niezależne. Bez rodziny nie byłoby żadnego państwa, nasza cywilizacja nie osiągnęłaby wysokiego poziomu. Bez opieki rodziców nie bylibyśmy ludźmi, którzy teraz jesteśmy. A co, jeśli Twoja rodzina chciałaby Cię zabić? Co jeśli jesteś dziedzicem tronu i w skutek wielkiego podstępu swoich braci i sióstr zostałeś praktycznie wyrzucony z gry o tron? Każdy miłośnik fantastyki powinien znać imię i nazwisko jednego z najlepszych twórców gatunku Rogera Zelaznego - trzykrotnego laureata Nebuli i czterokrotnie nagradzanego nagrodą Hugo, najważniejszym wyróżnieniem literatury fantasy i science-fiction. Jego Kroniki Amberu uważa się za dzieło epokowe i jedno z najważniejszych w świecie gatunku. Miałem okazję czytać dwie pierwsze książki z serii Amberu, jednak dopiero teraz pojawiła się szansa na przeczytanie całej Kroniki. Przedstawiam Państwu Kroniki Amberu, czyli grę o tron, która poprzedziła książkę G.R.R. Martina.

17 lut 2015

0

Komiksowo, czyli oficjalna kontynuacja kultowego Z Archiwum X!


Z Archiwum X. Ilu z Was w myślach zanuciło motyw przewodni serialu? Kultowy, wręcz legendarny serial, który został okrzyknięty najlepszym serialem XIX wieku. Ilu z Was śledziło losy i poczynania dwójki agentów specjalnych? Ilu z Was oglądało kolejne odcinki serialu późno w nocy z przysłoniętymi oczyma ze strachu? Ja również jestem wśród tej grupy, która niejako wychowała się na Z Archiwum X. Wieść o zakończeniu serii była druzgocąca i wielu fanów liczyło na wyjaśnienie większości spraw i zagadek, które mnożyły się podczas emisji. Tymczasem Chris Carte, twórca serialu nie wyjaśnił praktycznie niczego. Wizja kontynuacji była obecna praktycznie cały czas od ostatniego odcinka i każdy fan wierzył, że kiedyś znów z zapartym tchem będzie śledził losy Scully i Muldera. I tak, po wielu latach oczekiwań powstał komiks, którego współtwórcą jest pomysłodawca serialu. Wyznawcy to pierwszy zeszyt serii, która w USA została obsypana nagrodami. Jak będzie u nas?   Dwójka naszych agentów toczy spokojne życie, z dala od zjawisk paranormalnych. Sielanka nie trwa długo, bo tajemnicza organizacja włamuje się do tajnych akt FBI, wykradając wszystkie informacje o Scully i Mulderze. Jednocześnie w parku Yellowstone powstaje nowy rurociąg, który, jak się później okaże, wcale nie jest tym, czym powinien być. Tak oto moi Drodzy dostajemy w ręce oficjalną kontynuację kultowego serialu. Czy komiks będzie jej godnym następcą?  Recnezje książek i komiksów to dwa różne światy. W tym drugim nie można oceniać stylu i języka autora, tak jak w tej pierwszej nie uświadczycie opinii o kresce i użytych kolorach. Strona graficzna Wyznawców jest bardzo prosta i nieskomplikowana, ale za to bardzo miła dla oka. Kreska jest wyrazista, postacie rozpoznawalne do tego stopnia, że od razu wiemy kto jest kim. Jednak to co najważniejsze w całym komiksie to użyte kolory. Są skąpe i monotonne, jednak to właśnie mocna strona zeszytu – w ten sposób oddaje cały klimat Archiwum - jego tajemniczość i wszechogarniający strach. To właśnie te dwa czynniki zdecydowały o wielkiej popularności serialu i w Wyznawcach dostajemy dokładnie to samo!   Słowa uznania kieruję do wydawnictwa SQN, które zaryzykowało i wydało komiks w takiej, a nie innej formie. Twarda oprawa, gruby, kredowy papier, dodatkowe rysunki, w tym ten stylizowany na lata 20 ubiegłego wieku, który zachwycił mnie od samego początku. I na deser plakat I want to believe – tak, ten sam, który agent Mulder miał w swoim biurze . To nie lada gratka dla fanów całej serii, którzy wydaniem komiksu będą, co dużo mówić, zachwyceni! Z mojej strony mogę jedynie powiedzieć, że cała kolekcja komiksu będzie niezwykłą perełką w biblioteczce każdego mola czy to książkowego czy komiksowego – już nie mogę się doczekać drugiego zeszytu.  Dla fanów jest to pozycja, którą muszą nabyć – bez dwóch zdań! Oficjalna kontynuacja Archiwum zasługuje na dobrą oprawę i przemyślane zdarzenia . To wszystko otrzymujemy w Wyznawcach. Cała seria doczekała się w USA 21 (!) zeszytów, a każdy z nich był prawdziwym bestsellerem. Seria otrzymała sporo nagród, w tym dla autora koloru w komiksie Jordiego Bellariego w 2014 roku.   Pozostaje mi mieć nadzieję, że SQN postanowi wydać kolejne zeszyty serii. Wyznawcy to mocny początek, dający nadzieję na świetną kontynuację i wiele ciekawych przygód naszych ulubionych agentów tajnego archiwum FBI. Polecam i zachęcam każdego z Was do zapoznania się z Wyznawcami – otrzymacie sporą dawkę emocji, ale to co najważniejsze w całej serii, mrok, gęstą atmosferę i obezwładniające uczucie, że coś się zbliża, a Wy nie możecie nic zrobić, by temu zaradzić.Z Archiwum X. Ilu z Was w myślach zanuciło motyw przewodni serialu? Kultowy, wręcz legendarny serial, który został okrzyknięty najlepszym serialem XIX wieku. Ilu z Was śledziło losy i poczynania dwójki agentów specjalnych? Ilu z Was oglądało kolejne odcinki serialu późno w nocy z przysłoniętymi oczyma ze strachu? Ja również jestem wśród tej grupy, która niejako wychowała się na Z Archiwum X. Wieść o zakończeniu serii była druzgocąca i wielu fanów liczyło na wyjaśnienie większości spraw i zagadek, które mnożyły się podczas emisji. Tymczasem Chris Carter, twórca serialu nie wyjaśnił praktycznie niczego. Wizja kontynuacji była obecna praktycznie cały czas od ostatniego odcinka i każdy fan wierzył, że kiedyś znów z zapartym tchem będzie śledził losy Scully i Muldera. I tak, po wielu latach oczekiwań powstał komiks, którego współtwórcą jest pomysłodawca serialu. Wyznawcy to pierwszy zeszyt serii, która w USA została obsypana nagrodami. Jak będzie u nas?

15 gru 2014

0

Czy jest tutaj ktoś, kto nie lubi Sherlocka?


Nie ma co ukrywać. Sherlock Holmes jest światowym fenomenem, tłumaczonym na wiele języków. Było i jest wiele ekranizacji przygód ekscentrycznego detektywa - jedne są lepsze, inne ciut gorsze. Prawda jest taka, że Sherlock jest w naszej kulturze od 1887 roku, czyli od daty pierwszej książki z jego postacią w roli głównej Studium w szkarłacie. Nie wiem czy wiecie, ale do niedawna nie moglibyście w Polsce kupić kompletnego wydania wszystkich powieści sir Doyla z przygodami jego bohatera. Tak moi Drodzy, zatwardziali fani musieli zgrzytać zębami i czekać aż ktoś ruszy głową i da ludziom coś, na co czekają od dawna. Trzy grubaśne tomy, piękne ilustracje, wszystkie opowiadania autora i radość na twarzach fanów - wydawnictwo Zysk i S-ka wydało Sherlocka!  Sherlock Holmes umarł. Ludzie wychodzą na ulice, palą znicze, płaczą po kątach, błagają sir Doyla, aby wskrzesił ich ulubieńca. Autorowi również udziela się ogólnokrajowa melancholia i po niedługim czasie wskrzesza swojego bohatera, który tak naprawdę nie spadł do wodospadu Reichenbach, a w opowiadaniu Pusty dom opowiada co tak naprawdę się stało. Nie chcę streszczać Wam całej fabuły, bo ilość opowiadań aż przytłacza, a spraw które musi rozwiązać nasz bohater jest naprawdę sporo. Oszuści, złodzieje, sprawy ściśle tajne, a nawet wampiry - to wszystko znajdziecie w trzecim, ale i ostatnim tomie przygód Sherlocka.  Skupię na najpierw na technicznych sprawach. Jeśli jesteś perfekcjonistą, uwielbiasz ładne wydania, drżą Ci ręce na samą myśl o doskonałych ilustracjach - kupuj Sherlocka w ciemno. Fantastyczne wydanie sprawia, że nawet ci najbardziej wybredni będą niezwykle mocno usatysfakcjonowani. Kolekcja trzech tomów musi prezentować się niezwykle dobrze na jakiekolwiek półce będąc piękną ozdobą domowego zacisza. Co więcej, na żadnym z trzech tomów nie znajdziecie informacji, który tom jest którym - kolejność do osobistego wyboru :) Wspominałem, że w książce znajdziecie oryginalne ilustracje Signeya Padeta, kreatora wizerunku detektywa?   Ciężko pisać o kimś, kogo zna cały świat. No bo cóż można powiedzieć? Moja skromna opinia ginie gdzieś w tekstach uznanych krytyków i recenzentów. Sherlock Holmes to najbardziej rozpoznawalny detektyw (obok Poirota) na świecie - jego przygody mogli śledzić ludzie na całym świecie, czy to dzięki brytyjskiej ekranizacji czy to rosyjskiej (podobno jest to ulubiona ekranizacja królowej). Sherlock jest postacią kultową, jednak podczas czytania wyławiamy jego inne cechy - niezwykle egocentryczny, można by rzec, że zadufany w sobie i egoistyczny, goniący za ciekawymi przypadkami, nie dbając o ich ofiary i poszkodowanych. Gdy przeczytamy większość z opowiadań sir Doyla dochodzimy do zaskakującego wniosku - przecież ten detektyw jest niezastąpiony! Watson, owszem dużo się nauczył przy swoim przyjacielu (jakkolwiek to brzmi), ale nie posiada szóstego zmysłu, którym dysponuje Holmes. Razem tworzą wprost genialny duet, ale bez egoizmu Sherlocka nie rozwiązaliby większość z powierzonych im spraw. Jedyne co może boleć potencjalnych czytelników to niedosyt. Holmes jako postać kultowa i rozpoznawalna na całym świecie zasłużył na wielowątkową powieść, której akcja będzie pędzić ze strony na stronę, dając moc zabawy i jedną, skomplikowaną zagadkę, która obnaży wszystkie cechy głównego bohatera. Sir Doyle skupił się na opowiadaniach, przez co skaczemy trochę z fabuły fabułę, a ilość wrogów, morderców, postaci i wydarzeń niejednokrotnie może nas po prostu przytłoczyć. Można się spierać czy to wada, jednak w tak potężnej dawce opowiadań to wszystko może dać się we znaki.  W powieściach, które mają już przeszło 100 lat zawsze pojawia się problem tłumaczenia. Czy tłumacz powinien pisać bardziej nowocześnie, tak by trafić do współczesnego czytelnika, czy wprost przeciwnie, zachować zamysł i koncepcję autora? Jerzy Łoziński odwalił kawał dobrej roboty. Prosty i przystępny styl, który trafi do każdego z nas, utrzymany jednak w konwencji XIX wieku. Podczas lektury czujemy się jakbyśmy trafili do XIX-wiecznego Londynu, popijali five o'clock i rozwiązywali razem z Sherlockiem wszystkie te zawiłe sprawy. Równowaga pomiędzy jednym i drugim jest na tyle widoczna, że przeszło 800-stronicowe dzieło można przeczytać w parę dni, nie mogąc się od niego oderwać.  Zbliżają się święta. Jeśli macie w domu maniaka Sherlocka, ta książka, jak i pozostałe dwa tomy będą idealnymi prezentami, jakie może ów maniak znaleźć pod choinką. Solidne wydanie, piękne ilustracje, przystępny język - wszystko to nadaje dodatkowego smaczku całej opowieści. Mówiąc wprost pozycja obowiązkowa!   Za egzemplarz serdecznie dziękuję   zysk.com.pl   Wydawnictwo Zysk i S-ka  Data wydania 2014  Liczba stron 881  Ocena 8/10
Nie ma co ukrywać. Sherlock Holmes jest światowym fenomenem, tłumaczonym na wiele języków. Było i jest wiele ekranizacji przygód ekscentrycznego detektywa - jedne są lepsze, inne ciut gorsze. Prawda jest taka, że Sherlock jest w naszej kulturze od 1887 roku, czyli od daty pierwszej książki z jego postacią w roli głównej Studium w szkarłacie. Nie wiem czy wiecie, ale do niedawna nie moglibyście w Polsce kupić kompletnego wydania wszystkich powieści sir Doyla z przygodami jego bohatera. Tak moi Drodzy, zatwardziali fani musieli zgrzytać zębami i czekać aż ktoś ruszy głową i da ludziom coś, na co czekają od dawna. Trzy grubaśne tomy, piękne ilustracje, wszystkie opowiadania autora i radość na twarzach fanów - wydawnictwo Zysk i S-ka wydało Sherlocka!


10 gru 2014

0

Bardzo dobra książka dla miłośników reportaży


Wszyscy wiemy, że na temat Korei Północnej nie wiemy zwyczajnie nic. W Internecie co jakiś czas pojawiają się o absurdalnych informacjach, jakie można usłyszeć na tamtejszym, jedynym kanale telewizyjnym, całkowicie kontrolowanym przez władzę. A to, że Korea wygrała Mistrzostwo Świata w piłce nożnej, pokonując w finale Niemcy 3:0. A to, że Korea właśnie wyprzedziła USA w rankingu najbardziej rozwiniętych państw świata. A to, że Kim Dzong Un wygrał wybory parlamentarne z wynikiem 100% poparcia. Aż dziw, że w dzisiejszym świecie utrzymuje się podobny reżim i opętańcza miłość do ukochanego wodza. Całą genezę tego zjawiska, warunki życia w Korei, co tam się faktycznie dzieje przeczytacie w książce Johna Sweeney'a, na której recenzję zapraszam Was już teraz!


11 wrz 2014

15

[Recenzja przedpremierowa] Colin Woodard - Republika Piratów


Colin Woodard Republika piratów recenzja przedpremierowa recenzja opinia nowość piraci bitwy morskie potęzne okręty SQN

Ahoj szczury lądowe! Czy ktoś z Was nigdy nie słyszał o piratach? Zapewne wszyscy kojarzą pirata-dziwaka Jacka Sparrowa i jego specyficzną załogę. Kapitan Barbossa i William Turner również powinni być Wam znani :) Tak szczerze powiedziawszy, to od małego jesteśmy zaznajamiani z piracką bracią. No tak! Przecież już na balach przebierańców w przedszkolach i podstawówkach prym dzierżą wróżki wszelkiej maści, superbohaterowie no i oczywiście piraci. Ich ekstrawaganckie, kolorowe stroje są idealnym przebraniem dla dzieciaków. Każdy z nas chciał być kiedyś wilkiem morskim z potężną flotą i setkami marynarzy na pokładzie. Wszelkie filmy, kreskówki i książki skutecznie podsycały w nas zazdrość wobec takiego, swawolnego i pełnego luksusu życia. Przecież żywot pirata to spektakularne bitwy morskie, wielkie podboje, zuchwałe kradzieże i wolne od trosk bogate życie! No nie do końca..

25 sie 2014

14

Kompletnie inne spojrzenie na wampiry - "WIRUS" Chuck Hogan i Guillermo del Toro


Kamil czyta książki wirus hogan del toro zysk i s-ka recenzja opinia wampiry napięcie mord zaraz wirus robakOd najwcześniejszych czasów wampiry są źródłem przeróżnych podań, wierzeń, legend. Są również niekończącą się inspiracją dla pisarzy, reżyserów i scenarzystów. Ich rola w kulturze jest niepodważalna, ale pozostaje pytanie czy da się zrobić z nimi coś czego jeszcze nikt nie zrobił? Przecież to powinien być temat totalnie oklepany! Obecnie zalewa nas fala wymuskanych, metroseksualnych krwiożerców, którzy znajdują sobie jakieś napompowane laski, które z kolei marzą o rycerzu na białym koniu. Aura tajemniczości, mroku i strachu gdzieś ucieka, będąc zastąpioną przez kicz i tandetę. Nie mogę tego znieść i każdą następną taką superprodukcję czy "oryginalny" serial mieszam z błotem. Przyznam szczerze, że obawiałem się książki Hogana i del Toro - Wirus zachwyca okładką, ale miałem wątpliwości, czy można napisać coś nowego o wampirach i poprowadzić akcję tak, by czytelnik nie mógł spać po nocach. Odpowiedź znajdziecie poniżej.

9 sie 2014

28

Najlepszy kryminał Christie, jaki miałem przyjemność czytać


Agatha Christie I nie było już nikogo Dziesięciu murzynków wierszyk opinia recenzja kamil czyta książki morderstwo najlepszy kryminał dolnośląskie 1939 tajemnicza wyspa ofiary zbrodnie
Można się sprzeczać, co do tytułu najlepszego kryminału Agathy Christie. Napisała ich tyle, że niejeden pisarz marzy o takim literackim dorobku, nie mówiąc już o sławie i wiecznym uwielbieniu milionów czytelników na całym świecie. Przeczytałem sporo książek pisarki, i już od dawna mam swój number one. Co prawda nie traktuje ona o moim ulubionym detektywie prosto z Belgii, jednakże uważam, że w książce I nie było już nikogo lub jak kto woli starszy tytuł Dziesięciu murzynków Christie wspięła się na szczyt swoich możliwości, pokazując wszystkim jak kryminały należy pisać. Jeśli kiedykolwiek zapragniesz napisać opowiadanie z ciekawą zagadką w tle, proszę, przeczytaj najpierw tę powieść, dowiesz się z niej naprawdę dużo i wyciągniesz kilka, interesujących wniosków.

28 maj 2014

10

Robert Ziębiński - Stephen King. Sprzedawca Strachu


Dziękuję jeszcze raz za tak duży odzew pod wczorajszym postem o najlepszych lekturach. Miło było posłuchać jakie mieliście najlepsze, ale i najgorsze wspomnienia z książkowego szkolnictwa. Taka akcja napawa mnie optymizmem przed kolejnymi zestawieniami !TOP5 - wiem, że mam mega Czytelników - dzięki!

Kamil Czyta Książki Robert Ziębiński Stephen King Sprzedawca Strachu RecenzjaTak. To jest ta nagroda, którą możecie wygrać u mnie w konkursie [KLIK]. Pierwsza polska książka o Królu, Mistrzu Grozy, najbardziej płodnym autorze naszych czasów. Nie sposób policzyć ile filmów zostało nakręconych na podstawie powieści Kinga, znawcy szacują na około 140, nie licząc wszystkich dollar babies i produkcji fanowskich. King to najbardziej medialny pisarz na świecie, pozycji o jego karierze i dogłębnych analiz filmowych za granicą jest co nie miara, jednak w naszym pięknym kraju do tej pory nie było na ten temat nic. Aż do teraz, bo Robert Ziębiński, wielki fan prozy Króla postanowił podzielić się swoją wiedzą z resztą czytelników, umożliwiając im inaczej spojrzeć na jego twórczość. Chcesz wiedzieć co kierowało pisarzem, gdy pisał Misery? Z jakimi lękami mierzył się pisząc Lśnienie? Dlaczego Dolores Clairborne jest tak ważna w życiu pisarza? I wreszcie dlaczego Stukostrachy to jedna z najgorszych powieści Mistrza? Tego wszystkiego dowiesz się czytając książkę Ziębińskiego.