• Recenzje

    Nie boję się skrytykować beznadziejnej książki, chwalę dobrze napisane. Jestem subiektywny, nie piszę pod publikę.

  • Felietony

    Relacje z wydarzeń, porady dla początkujących i moje własne przemyślenia na temat blogosfery.

  • Gry

    Gry planszowe i karciane traktuję tak samo jak książki. To świetna alternatywa na nudne wieczory, czy spotkania z przyjaciółmi.

  • Sztuka

    Sztuka ciągle pojawia się w moim życiu pod różnymi postaciami. Chcę ją pokazać Wam w subiektywnym świetle, jednocześnie obnażając najdziwniejsze pomysły na dzieło sztuki.

3 cze 2015

0

Historyczne spojrzenie na miasto na wodzie, czyli Wenecja w pełnej krasie


Każde miasto ma swoją unikalną historię. Stworzone na określonych fundamentach, rozwijało się przez setki lat - zarządzanie przez różne osobistości, napadane, grabione, skąpane w blasku własnej chwały, podziwiane. Większość europejskich miast skrywa swoje tajemnice, niedostępne dla większości współczesnych mieszkańców - jesteśmy otumanieni elektroniką, nie zdajemy sobie sprawy, że być może po tej samej ulicy, którą Ty chodzisz codziennie do pracy, parę wieków temu przemaszerował królewski orszak? Odcinamy się od historii, często nią gardzimy. Peter Ackroyd wraca z nową książką. Po świetnej biografii jego ulubionego Londynu przyszedł czas na Wenecję. Miasto na wodzie, spowite tajemnicą, żyjące w strachu przed morzem, najbardziej rozpoznawalne z gondoli, masek i Bazyliki św. Marka. Jaka jest historia Wenecji?    Już na początku muszę Wam o czymś powiedzieć. Przy okazji recenzji książki z Robertem Langdonem w roli głównej wspominałem moją wycieczkę do Włoch, podziwianie zabytków Rzymu czy Watykanu. W Wenecji postawiłem swoją stopę, jednak nie była to tak szczęśliwa wyprawa, jakbym tego oczekiwał. Wracaliśmy autokarem do Polski, około pierwszej w nocy zawitaliśmy do miasta na wodzie, które na pierwszy rzut oka wydawało się ciche i spokojne. Doszliśmy do centralnego punktu miasta i zaniemówiłem - pełno turystów, otwarta każda restauracja, mnóstwo lokalnych kapel, które umilały gościom noc. To miasto żyło. I śmierdziało.   Tak, Wenecja nie rozpieszcza. Dla niewprawnego turysty, który spodziewa się śpiewających facetów na gondoli, mnóstwa zakochanych i jeszcze większej ilości mostów, to zapach może być prawdziwym wyzwaniem. Nie znam się na hydrologii, nie jestem w stanie Wam powiedzieć czy zapach różni się w zależności od pory dnia. Nasza wizyta w Wenecji zakończyła się po około godzinie, gdzie zmęczeni i zaspani powróciliśmy do autokaru. Jak sami widzicie nie wspominam tej wycieczki zbyt dobrze, ale jedno jest pewne - kiedyś tam powrócę, z Lubą przy boku.   Dlatego do "Wenecji" Ackroyda pochodziłem z niewysłowioną ekscytacją, ale i z dużym sentymentem. Każdy lubi wspominać te dobre rzeczy i tak właśnie zadziałała książka Anglika - zanurzyłem się w swoich własnych myślach, na parę chwil tracąc kontakt z rzeczywistością. Ackroyd bardzo sprawnie i treściwie opisuje wszystkie mity i legendy, które wytworzyły się na przestrzeni lat wśród mieszkańców miasta na wodzie. Co ważne, autor je nam podaje, opisuje, ale nie wydaje się odcinać od tego typu bajania - nie komentuje ich, zostawia to swoim czytelnikom, by zinterpretowali je tak, jak uważają to za stosowne.   Mogło by się wydawać, że kilkusetletnia tradycja i historia miasta zasługuje na grubaśne i nieporęczne tomiszcze. Ackroyd wyszedł z założenia, że jego historia nie może być nuda i przydługawa - znów, krótka, ale i treściwie opisuje nam każdy element, który składa się na całe miasto - tradycja, budynki, mieszkańcy, patroni, kwiaty, woda, gondola, nawet gołębie mają swój udział w historii Wenecji. "Wenecja. Biografia" to niesamowita książka dla każdego sympatyka historii, który chce w zrozumiały i dobrze napisany sposób dowiedzieć się czegoś więcej o jednym z najpopularniejszych miast Europy. Opowieść autora to niesamowita przygoda wśród legend, potwierdzonych faktów czy anegdot.   Ackroyd umiejętnie pokazuje nam wyjątkowość Wenecji. Autor chce pokazać swojemu czytelnikowi czym wyróżnia się architektura miasta na wodzie, co jest takiego oryginalnego w tamtejszym malarstwie. W pewnym momencie Acroyd zamienia się w karczemnego gawędziarza, który snuje leniwie swoją opowieść, a my słuchamy jak zaczarowani - to wyjątkowa umiejętność, która nie pozwala czytelnikowi oderwać się od lektury choćby i na sekundę. "Wenecja. Biografia" to świetna podróż dla wszystkich, którzy choć trochę interesują się tym tematem - to nie tylko książka historyczna, ale i faktograficzna - jeśli macie zwiedzać w najbliższe wakacje Wenecję, weźcie tę książkę ze sobą, bardzo się Wam przyda i okaże się niezwykle pomocna w odkrywaniu tajemnic miasta.    Osobny akapit należy poświęcić wydaniu książki - "Wenecja. Biografia" zachwyca! Liczne, dobrze wydrukowane ilustracje, zdjęcia, obrazy; to wszytko nadaje dodatkowy smaczek całej historii, powodując, że miasto dla czytelnika staje się niemal namacalne. Twarda oprawa, niebieska, mam wrażenie, że to nawiązanie do wody, wkładka; dobrze opracowane rozdziały, świetne tłumaczenie - to wszystko decyduje o wyjątkowości książki Ackroyda, czyniąc ją ozdobą każdej półki!   Jak w każdej książce tego typu trafiają się gorsze i lepsze momenty. Tych drugich jest zdecydowanie więcej, jednak zdarzało mi się pomijać niektóre akapity - nie wszystko co dotyczy tego miasta mnie interesuje. To nie przez autora, nie - Ackroyd świetnie prowadzi swoją opowieść i ciężko się od niej oderwać, ale niektóre aspekty tej historii były dla mnie nużące. Co nie znaczy, że dla innych mogą okazać się niezwykle interesujące.   "Wenecja. Biografia" to niezwykle udana opowieść. To nie tylko historia i nudne fakty, które prędzej czy później zmęczą każdego. Książka Ackroyda to niesamowita powieść o mieście. Mieście, które żyje, ma swoją tradycje, wyjątkowych mieszkańców, specyficzną atmosferę. Jeśli jesteście ciekawi jak to jest mieszkać na wodzie, skąd taki pomysł, jak rozwijała się Wenecja, dlaczego po kilkunastu latach potęgi morskiej stopniowo upadła, sięgnijcie po tę książkę. Znajdziecie w niej dużo ciekawych i interesujących informacji, które pokażą Wam, że miasto to nie tylko budynki i ludzie. To znacznie, znacznie więcej.Każde miasto ma swoją unikalną historię. Stworzone na określonych fundamentach, rozwijało się przez setki lat - zarządzanie przez różne osobistości, napadane, grabione, skąpane w blasku własnej chwały, podziwiane. Większość europejskich miast skrywa swoje tajemnice, niedostępne dla większości współczesnych mieszkańców - jesteśmy otumanieni elektroniką, nie zdajemy sobie sprawy, że być może po tej samej ulicy, którą Ty chodzisz codziennie do pracy, parę wieków temu przemaszerował królewski orszak? Odcinamy się od historii, często nią gardzimy. Peter Ackroyd wraca z nową książką. Po świetnej biografii jego ulubionego Londynu przyszedł czas na Wenecję. Miasto na wodzie, spowite tajemnicą, żyjące w strachu przed morzem, najbardziej rozpoznawalne z gondoli, masek i Bazyliki św. Marka. Jaka jest historia Wenecji?

9 mar 2015

0

Czy Londyn kiedyś zniknie z map świata?



  Każde miasto ma swoją unikalną historię. To gdzie żyjemy to wynik długotrwałego, trwającego kilkaset tysięcy lat procesu, który ukształtował nasze miasta. Londyn to największa aglomeracja Europy, jej ulice dzień w dzień przemierza kilkaset tysięcy ludzi, a słynne metro, to kawał historii. Pierwsze w historii, które zrewolucjonizowało transport publiczny i dało początek wynalazkowi, o którym mówiło się, że jest idiotyczny, pozbawiony sensu i po kilku latach upadnie. Peter Ackroyd w swojej poprzedniej książce poświęconej stolicy Anglii opisał jej całą historię, mechanizmy kształtujące kształt i społeczeństwo. Tym razem autor powraca z nową historią - opisuje niezbadane czeluście Londynu, jego mroczne zakamarki, jego podziemia. Coś co wzbudza lęk u wielu ludzi, było miejscem kultu tajemniczych bóstw, było schronieniem dla zbiegów i przestępców. Jaki jest podziemny Londyn? Co ukrywa? Zapraszam Państwa na recenzję książki Londyn podziemny Petera Ackroyda.   Nie umiem pisać recenzji książek naukowych. Nikt mnie tego nie nauczył, nie powiedział na co mam zwrócić uwagę. Nie mogę oceniać stylu i języka, muszę znać naukowe fakty, być niejako znawcą tematu, o którym chcę pisać. Londyn podziemny to książka naukowa, której głównym tematem jest próba przedstawienia zwykłemu czytelnikowi wspaniałej historii Londynu podziemnego w całkowicie nienaukowy sposób. Ackroyd to prawdziwy mistrz takich opowieści i od początkowych stron można wyczuć niezwykła pasję pisania, zachęcając nas niejako do wspólnej podróży.   O Londynie słyszymy już na lekcjach historii, jako tam sięgało Cesarstwo Rzymskie, osiągając swoją największą potęgę. Stolica Anglii to nie tylko metro, Tower i Big Ben. To setki lat historii, prób zbadania jego przeszłości, zbudowania podziemnej aglomeracji, która ułatwiłaby jego mieszkańcom życie. Londyn podziemny to kawałek dobrej historii, która pokaże, że ludzie od dawna obawiali się tuneli i kanałów, a jednocześnie czuli nieodpartą chęć zbadania jej, pokazania innym że tam też istnieje normalne życie.  Ackroyd zabiera nas w tajemniczą i mroczną podróż. Pokazuje, że podziemia Londynu to nie tylko kanały. To dawne miejsca  kultu, licznych samobójstw. podziemnych rzek, wielkich grup ogromnych szczurów, miejsca ucieczek zabójców i przestępców. Podziemia od dawna budziły lęk, do tej pory czuję nieodparty niepokój schodząc czy to do piwnicy czy do ciemnych podziemnych pomieszczeń. Ludzkość od zawsze się ich bała i Ackroyd wspaniale opisuje poszczególne etapy poznawania podziemi - od przeogromnego lęku, po cząstkową akceptację, aż po śmiałe próby przeniesienia życia do mrocznych tuneli.  No własnie. Do tej pory nie słyszałem nic, a nic by ktoś kiedykolwiek próbował zbudować wielki tunel pod stolicą kraju i urządzać tam eleganckie wieczorki dla bogatszych mieszkańców czy też organizować wycieczki dla spragnionej wrażeń gawiedzi. Owszem, dotarły do mnie historyczne przekazy, które mówiły o próbach wydrążenia ogromnego tunelu pod Tamizą. Naszym przodkom trzeba przyznać jedno - mieli sporo odwagi, ale i ich pomysły były co najmniej kontrowersyjne.   Londyn podziemny oferuje naprawdę sporo i każdy znajdzie tutaj kawałek historii, który go zafascynuje. Mnie najbardziej zachwyciło życie podziemne i próby jego oswojenia - perypetie, a raczej ciężkie i niebezpieczne życie pracowników, którzy drążyli poszczególne tunele - ich choroby, uczulenia, urazy, a nawet śmierć. Wszystko jest tutaj fachowo i przejrzyście napisane. Bez cienia emocji. Najmniej przypadł mi do gustu rozdział o podziemnych rzekach, który jest ciut przydługi i nie wnosi do całej historii zbyt wiele.  To co mnie naprawdę zaskoczyło, ale i ucieszyło to sposób w jaki wydawnictwo Zysk i S-ka wydało Londyn podziemny. Twarda oprawa, zielona, pasująca do całej książki wyklejka, gruby papier - to wszystko powoduje, że już na starcie uświadamiamy sobie, że mamy do czynienia z ważną historią, ale i pracą wielu ludzi, by taka publikacja się ukazała. Jedno zastrzeżenie można mieć do układu ilustracji - w większości wypadków można było inaczej je rozmieścić. Zamiast małej, pionowej ilustracji położonej w górnej części strony, można było odwrócić jej orientację i dać czytelnikowi dużą, piękną i szczegółową ilustrację, która umiliłaby całą lekturę.   Nie potrafię ocenić tej książki. Nie chcę tego robić. Nie jestem dostatecznie kompetentny, nie mam odpowiedniej wiedzy ani kwalifikacji. Londyn podziemny to publikacja, która spodoba się wszystkim miłośnikom Londynu, jego długiej historii oraz społeczeństwa, które w pewnym momencie zdało sobie sprawę, że podziemia nie są takie straszne. Jeśli lubicie dobrze napisane i opracowane historie, które nie omawiają setki razy powtarzanego tematu i chcielibyście dowiedzieć się kiedy powstało pierwsze metro na świecie, ile miało stacji, kto mógł nim jeździć, co zrobiono z nim podczas II Wojny Światowej, co odkryto w wykopaliskach archeologicznych na obrzeżach miasta - bierzcie w ciemno. Ackroyd pisze w sposób niezwykle przystępny, ale i profesjonalny, dzięki czemu cała lektura to czysta przyjemnośKażde miasto ma swoją unikalną historię. To gdzie żyjemy to wynik długotrwałego, trwającego kilkaset tysięcy lat procesu, który ukształtował nasze miasta. Londyn to największa aglomeracja Europy, jej ulice dzień w dzień przemierza kilkaset tysięcy ludzi, a słynne metro, to kawał historii. Pierwsze w historii, które zrewolucjonizowało transport publiczny i dało początek wynalazkowi, o którym mówiło się, że jest idiotyczny, pozbawiony sensu i po kilku latach upadnie. Peter Ackroyd w swojej poprzedniej książce poświęconej stolicy Anglii opisał jej całą historię, mechanizmy kształtujące kształt i społeczeństwo. Tym razem autor powraca z nową historią - opisuje niezbadane czeluście Londynu, jego mroczne zakamarki, jego podziemia. Coś co wzbudza lęk u wielu ludzi, było miejscem kultu tajemniczych bóstw, było schronieniem dla zbiegów i przestępców. Jaki jest podziemny Londyn? Co ukrywa? Zapraszam Państwa na recenzję książki Londyn podziemny Petera Ackroyda.



20 lis 2014

0

Z czym kojarzy Ci się Okrągły Stół?



Czy ktokolwiek z Was słyszał o królu Arturze? Nie, nie.. to złe pytanie. Ekhem! Czy ktokolwiek z Was nie miał styczności z wielkim królem Arturem, Merlinem, Lancelotem, Tristanem, Camelotem czy Excaliburem? Wątpię. Już od najmłodszych lat słyszymy o dzielnym młodzianie, który jako jedyny wyciągnął miecz ze skały, a później, przy pomocy potężnego czarodzieja, rządził swoim królestwem, będąc sprawiedliwym i szanowanym władcą. Motyw króla był wykorzystywany w literaturze setki razy, w kinematografii nie da się zliczyć różnorakich kreacji czarodzieja Merlina, dzielnego Lancelota, a poszukiwania Świętego Grala i dyskusje czym on tak naprawdę jest były poruszane dziesiątki razy. Główne dzieło, z którego czerpią wszyscy na świecie jet niezrozumiałe dla współczesnego świata - 800 stronicowa książka napisana w 1485 roku przez sir Thomasa Malory'ego jest pełna długich opisów walk rycerskich, wątki często są niedokańczane, a uśmiercone postaci nagle pojawią się kilka stron dalej całkiem zdrowe i szczęśliwe. Z legendą Le Morte d'Arthur, bo taki tytuł nosi owo dzieło, spróbował się zmierzyć Peter Ackroyd, nadając mu współczesnej, dramatycznej natury. Jak mu wyszło? Zapraszam na recenzję.