Obiecałem sobie, że nie będę w najbliższym czasie czytał kolejnego tomu przygód Arlena, czyli Malowanego Człowieka. Jednak wyszło jak wyszło, któregoś dnia tata wrócił z nową książką pod pachą i cóż mogłem zrobić? Byłem na świeżo z tomem pierwszym, więc nie pozostało mi nic innego jak sięgnąć po dalsze przygody Naznaczonego i spółki. Jak wyszło tym razem? Czy nadal jest tak słabo? Nadal dostajemy polityczne rozgrywki, które nic nie wnoszą do głównej gry? Zapraszam na recenzję "Tronu z czaszek. Tom II"
11 sty 2016
6 paź 2015
0
Arlen, Naznaczony, Malowany Człowiek, Wybawiciel. Różne określenia na jednego człowieka. Człowieka, który postanowił wydać wojnę Otchłańcom, istotom, które co noc nawiedzają jego ukochaną ziemię. Przez trzy tomy, a w zasadzie przez sześć, ze względu na dzielenie jednej książki na dwie przez polskiego wydawcę, mieliśmy okazję być świadkami jego transformacji, od czasów młodości aż po dojrzałego mężczyznę, świadomego swoich wyborów i ich konsekwencji. Arlen powraca. W czwartym, siódmym tomie sagi Petera V. Bretta. Jak wypada "Tron z czaszek" w porównaniu do poprzednich części?
Przygody Malowanego Człowieka vol.7
By Kamil / Posted on 20:54 / 4/10, Peter V. Brett
Arlen, Naznaczony, Malowany Człowiek, Wybawiciel. Różne określenia na jednego człowieka. Człowieka, który postanowił wydać wojnę Otchłańcom, istotom, które co noc nawiedzają jego ukochaną ziemię. Przez trzy tomy, a w zasadzie przez sześć, ze względu na dzielenie jednej książki na dwie przez polskiego wydawcę, mieliśmy okazję być świadkami jego transformacji, od czasów młodości aż po dojrzałego mężczyznę, świadomego swoich wyborów i ich konsekwencji. Arlen powraca. W czwartym, siódmym tomie sagi Petera V. Bretta. Jak wypada "Tron z czaszek" w porównaniu do poprzednich części?7 mar 2014
1
Przez świat z demonami, czyli o zakończeniu cyklu Bretta.
By Kamil / Posted on 16:48 / 6/10, Peter V. Brett
Kocham Cię Renno Tarner"
Takie wyznania towarzyszy nam nieodłącznie przez wędrówkę, poprzez szósty tom przygód bohaterów świata Bretta.
Skończyłem dosłownie przed chwilą i tak naprawdę, mam mieszane uczucia. Z jednej strony wyczuwam zmarnowany potencjał Wojny w Blasku Dnia, a z drugiej, autor nadrabia to wszystko ostatnimi scenami i niezłym zakończeniem. Nadal zachwycają opisy demonów, ich przebiegłość nie zna granic, a pierwotny instynkt pozwala na mnóstwo okropności. I to jest największa zaleta książki, demony, bo to one są spoiwem walki między Północą a Południem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)


