• Recenzje

    Nie boję się skrytykować beznadziejnej książki, chwalę dobrze napisane. Jestem subiektywny, nie piszę pod publikę.

  • Felietony

    Relacje z wydarzeń, porady dla początkujących i moje własne przemyślenia na temat blogosfery.

  • Gry

    Gry planszowe i karciane traktuję tak samo jak książki. To świetna alternatywa na nudne wieczory, czy spotkania z przyjaciółmi.

  • Sztuka

    Sztuka ciągle pojawia się w moim życiu pod różnymi postaciami. Chcę ją pokazać Wam w subiektywnym świetle, jednocześnie obnażając najdziwniejsze pomysły na dzieło sztuki.

11 sty 2016

0

Tron z czaszek. Tom II


Obiecałem sobie, że nie będę w najbliższym czasie czytał kolejnego tomu przygód Arlena, czyli Malowanego Człowieka. Jednak wyszło jak wyszło, któregoś dnia tata wrócił z nową książką pod pachą i cóż mogłem zrobić? Byłem na świeżo z tomem pierwszym, więc nie pozostało mi nic innego jak sięgnąć po dalsze przygody Naznaczonego i spółki. Jak wyszło tym razem? Czy nadal jest tak słabo? Nadal dostajemy polityczne rozgrywki, które nic nie wnoszą do głównej gry? Zapraszam na recenzję "Tronu z czaszek. Tom II"

6 paź 2015

0

Przygody Malowanego Człowieka vol.7


Arlen, Naznaczony, Malowany Człowiek, Wybawiciel. Różne określenia na jednego człowieka. Człowieka, który postanowił wydać wojnę Otchłańcom, istotom, które co noc nawiedzają jego ukochaną ziemię. Przez trzy tomy, a w zasadzie przez sześć, ze względu na dzielenie jednej książki na dwie przez polskiego wydawcę, mieliśmy okazję być świadkami jego transformacji, od czasów młodości aż po dojrzałego mężczyznę, świadomego swoich wyborów i ich konsekwencji. Arlen powraca. W czwartym, siódmym tomie sagi Petera V. Bretta. Jak wypada "Tron z czaszek" w porównaniu do poprzednich części?

7 mar 2014

1

Przez świat z demonami, czyli o zakończeniu cyklu Bretta.


"Kocham Cię Arlenie Bales.

Kocham Cię Renno Tarner"

Takie wyznania towarzyszy nam nieodłącznie przez wędrówkę, poprzez szósty tom przygód bohaterów świata Bretta.

Skończyłem dosłownie przed chwilą i tak naprawdę, mam mieszane uczucia. Z jednej strony wyczuwam zmarnowany potencjał Wojny w Blasku Dnia, a z drugiej, autor nadrabia to wszystko ostatnimi scenami i niezłym zakończeniem. Nadal zachwycają opisy demonów, ich przebiegłość nie zna granic, a pierwotny instynkt pozwala na mnóstwo okropności. I to jest największa zaleta książki, demony, bo to one są spoiwem walki między Północą a Południem.