• Recenzje

    Nie boję się skrytykować beznadziejnej książki, chwalę dobrze napisane. Jestem subiektywny, nie piszę pod publikę.

  • Felietony

    Relacje z wydarzeń, porady dla początkujących i moje własne przemyślenia na temat blogosfery.

  • Gry

    Gry planszowe i karciane traktuję tak samo jak książki. To świetna alternatywa na nudne wieczory, czy spotkania z przyjaciółmi.

  • Sztuka

    Sztuka ciągle pojawia się w moim życiu pod różnymi postaciami. Chcę ją pokazać Wam w subiektywnym świetle, jednocześnie obnażając najdziwniejsze pomysły na dzieło sztuki.

23 lis 2015

0

Kamil gra #33 Zwierzaki na tratwie!



Gry dla dzieci to na rynku gier planszowych dość specyficzny element. Nie powinny dostarczać tylko i wyłącznie masy rozrywki. Winny rozwijać naszą pociechę, dawać jej możliwości wyboru, myślenia, planowania. Oczywiście, nie zapominajmy o zabawie, w końcu to ona musi wieść prym przy takiej rozgrywce. Wydawnictwo Egmont wypuściło na rynek nową serię gier planszowych dla dzieci w różnym wieku - "zagraj ze mną" to świetna propozycja nie tylko dla młodszych graczy, ale i ich rodziców - każdy będzie się przy nich bawił wyśmienicie. Zapraszam na recenzję jednej z nich, czyli Zwierzaki na tratwie !

12 lis 2015

0

Kamil gra #32 Sherlock i Cthulhu?


Jest rok 1882. Wielcy Przedwieczni już od dawna panują nad Ziemią, czyniąc z ludzi swych niewolników. Reżim trwa od siedmiuset lat, a potwory z koszmarów nazywane są Arystokracją. Ludzkość jednak nie została stłamszona do cna, wynalazek dynamitu okazał się przełomem, bronią będącą w stanie zabić Przedwiecznego. Ruch oporu, zwany Restauracjonistami, dostrzega swoją szansę na wygraną długoletniego konfliktu.W taki oto sposób Sherlock Holmes spotyka.. Cthulhu. Neil Gaiman połączył światy wykreowane przez sir Doyle'a oraz H.P. Lovecrafta i nadał swojemu opowiadaniu wyjątkowego klimatu. Dzięki wydawnictwu Phalnax, gracze mają okazję wcielić się w Lojalistów lub Restauracjonistów i wczuć się w klimat opowiadania Gaimana "Studium w szmaragdzie". Zapraszam na recenzję gry opartej właśnie na tej historii.

15 paź 2015

0

Kamil gra #30 Pędź żółwiu, pędź!


Dzisiaj będzie co nie co o grze, która pochodzi z 1974 roku. Tak, moi Drodzy, Alex Randolph zaprojektował ją już kilkadziesiąt lat temu, jednak przez ten czas ani się nie zestarzała, ba! zyskała nowe oprawy. W Polsce wydało ją wydawnictwo Egmont pod nazwą "Żółwie z Galapagos" i choć sama gra nie jest niczym innowacyjnym, zachęca swoją mechaniką i powoduje mnóstwo emocji. Zainteresowani? Zapraszam na recenzję!

8 paź 2015

0

Kamil gra #29 Weź się Pan, Panie Pingwinie przesuń!


W życiu każdego planszówkowego maniaka przychodzi taki czas, kiedy nie ma on ochoty na wieczór z ciężkimi tytułami, a niewymagającą, lekką i szybką rozgrywkę. Takich gier, typowo imprezowych, zręcznościowych jest naprawdę sporo, jednak wydawnictwo Egmont wydało w ostatnim czasie ciekawą grę zręcznościową, w której najważniejsza jest pewna ręka i stalowe nerwy. Mogłoby się wydawać, że takie gry są na jedną, maksymalnie dwie partie po czym wrócą z powrotem na półkę. "Zlot pingwinów", bo o tej grze będzie dziś mowa to gra, która jest prosta, szybka i lekka. A na dodatek wciąga jak diabli.

25 wrz 2015

0

Kamil gra #28 Zbuduj swój własny zamek!


"Belfort", bo o tej grze będzie dziś mową kusił mnie już od dawna. Atrakcyjna szata graficzna, tematyka wpadająca w moje upodobania, mechanika, której jestem fanem. Czego chcieć więcej? Gdzieś z tyłu głowy cały czas myślałem nad jej zakupem, aż tu pewnego dnia trafiłem na wielką obniżkę w jednym ze sklepów - cóż mogłem innego zrobić? Od razu kupiłem i czekałem na swój egzemplarz. Pozostawało tylko jedno pytanie - czy zbiorę odpowiednią ekipę, której "Belfort" się spodoba? 

15 wrz 2015

0

Kamil gra #27 Klasyka klasyki, czyli jak wciągnąć kogoś w świat gier planszowych


Są takie gry, o których słyszał niemalże każdy, kto choć raz grał w grę planszową. Są takie tytuły, z którymi część osób rozpoczynała swoją przygodę z grami bez prądu, i nie wyobraża sobie by właśnie te gry nie znalazły się na ich półkach. Do tego grona na pewno należy gra Klausa-Jurgen Werde pod tytułem "Carcassonne", dokładnie tak samo nazywa się pewne miasteczko we Francji, gdzie możemy podziwiać miły dla oka widok starego zamku. I właśnie o to w tej grze chodzi, o zbudowanie zamku i wypunktowanie swoich przeciwników.

8 sie 2015

0

Kamil gra #26 Władca Pierścieni: Wyprawa do Mordoru


Każdy, kto choć dłużej czyta mojego bloga, komentuje pisane przeze mnie posty wie, że jestem wielkim fanem twórczości J.R.R. Tolkiena. Jego światy, kunszt literacki, styl i język, niezmiennie, przez dobre dziesięć lat czarują w moim życiu w taki sposób, że raz na jakiś czas muszę przeczytać jedno z jego dzieł, uświadamiając sobie, że angielski pisarz był literackim geniuszem. Dla fanów książek, co jakiś czas, na rynek są wypuszczane przeróżne gadżety związane z ich ulubieńcami - gry, koszulki, kubki, nawet skarpetki. Wydawnictwo Egmont postanowiło wydać prościutką grę kościaną z elementami Śródziemia. Przedstawiam Wam Władca Pierścieni: Wyprawa do Mordoru - zapraszam na recenzję!

20 lip 2015

0

Kamil gra #25 Magnaci - Gra o Rzeczpospolitą


W 1772 roku nastąpił pierwszy rozbiór Rzeczpospolitej. Rzecz straszna dla patriotów, dla zdrajców spełnienie marzeń. Nagle, wszystkie rody szlacheckie zorientowały się, że dzieje się coś, co niektórzy przewidywali od dłuższego czasu - nagle, wszyscy zostali patriotami. Nie przyszło im do głów, że to ich działania, trwające od kilkudziesięciu lat doprowadziły ojczyznę do gospodarczej, ekonomicznej i militarnej ruiny. A gdybyś mógł wcielić się w członków jednego z rodu tamtych lat? Doprowadziłbyś Rzeczpospolitą do ruiny, czy wręcz przeciwnie - poświęciłbyś wszystko by ocalić ukochany kraj? Zapraszam na recenzję jednej z lepszych gier w jakie miałem przyjemność zagrać - "Boże Igrzysko. Magnaci"

12 lip 2015

0

Kamil gra #24 Czy jesteś wystarczająco dobry, żeby prowadzić pizzerię?


Prowadzenie własnego biznesu nie jest wcale taką prostą sprawą. Nie mówiąc już o trudnych początkach, założeniu prężnie rozwijającego się przedsiębiorstwa. To ciężka praca, pochłaniająca dużo czasu, praktycznie wykluczając z naszego życia jakiekolwiek chwile tylko dla siebie. A co, gdyby taki biznes przenieść na planszę gry? Gdyby taka gra sprawdzała nasze umiejętności menadżerskie, pokazując w jaki sposób obchodzimy się z zarobioną gotówką, jak spłacamy kredyt? Wydawnictwo Wiedźma wydało grę planszową, w której naszym zadaniem jest jak najlepsze prowadzenie własnej pizzerii - przedstawiam Wam "Pizza Wars"!

8 lip 2015

0

Kamil gra #23 Komiks na grze planszowej, w której tworzymy komiks!


Przyznam się bez bicia - przeczytałem jeden komiks Henryka Chmielewskiego "Tytus, Romek i A'Tomek". Powiem więcej, nadal mam problemy z rozróżnieniem poszczególnych postaci, nie wiem o co tam chodzi, na czym polega fenomen komiksu Papcia Chmiela. Co nie znaczy, że nie mam szacunku do sławnych postaci - to tak naprawdę klasyka wśród polskich komiksów, coś, co wielu lubi, a wręcz i kocha. Egmont postanowił wydać grę w tym temacie, a konkretniej, licytacyjną grę planszową, w którym naszym głównym zadaniem jest ułożenie jak najbardziej wartościowego komiksu. Zapraszam na recenzję!

25 cze 2015

0

Kamil gra #22 Imprezowa gra o seksie!


Gry o seksie, związane z tematyką seksu są prawdziwym ewenementem. O ile za granicą takie tytuły pojawiają się dość często, tak w naszym rodzimym kraju jest ich naprawdę mało, a jeśli już to jakość ich wykonania pozostawia wiele do życzenia. Kilkanaście dni temu mieliście okazję przeczytać recenzję gry "Arkana miłości" - dzisiaj chciałbym przedstawić Wam inny tytuł, niejako związany z tą tematyką. "Swing" to erotyczna gra imprezowa, w której chodzi o.. uprawianie miłości. Z kim? To bez znaczenia, ważne, żebyś się kochał.  Po otwarciu pudełka, które nawiasem mówiąc otwiera się inaczej niż reszta tytułów na rynku, otrzymujemy czterostronicową, gęsto zapisaną instrukcję, małą planszę z punktami, małej wielkości woreczek z klejnocikami i karty, którymi będziemy grać. Karton, który służy za wypraskę to chyba najgorszy pomysł jak mógł przyjść do głowy wydawcy - tuż po otwarciu mojego egzemplarza okazało się, że wypraska jest totalnie rozwalona, a wszystkie elementy gry swobodnie latają po całym pudełku. No właśnie, pudełko - mogło być dwa, trzy razy mniejsze, tworząc w ten sposób grę karcianą, którą z łatwością zapakujemy do małej torby czy torebki.   Klejnociki, czyli znaczniki naszej postaci powinny mieć bardziej wyraziste kolory - są mocno przeźroczyste, co w czasie rozgrywki, zwłaszcza przy niedoświetlonym stole może stwarzać problemy przy ich przesuwaniu na planszy, zwyczajnie można się pomylić który pionek jest czyj. Karty powinny być ciut grubsze - łatwo się wyginają co w niedalekiej przyszłości może skutkować tylko jednym - zwyczajnie się pogną i otrą. Bronią się natomiast grafikami, jakie przedstawiają - to zwykłe pozycje seksualne wraz z opisem działania każdej z nich podczas gry. Najlepsze są jednak ich tytuły - Wejście Smoka, Na Pająka, to tylko dwa przykłady bardzo ciekawego i śmiesznego nazewnictwa, które skutecznie poprawi humory wszystkim graczom.   O co w tej grze chodzi? Tak jak napisałem wcześniej, naszym zadaniem jest uprawiać seks. Każdy z graczy losuje swoją postać - może to być kobieta lub mężczyzna hetero/homo/bi - to z kim będziemy uprawiać miłość znamionuje ilością zdobytych punktów, gdy nasz stosunek szczęśliwie się zakończy. I tak, facet hetero dostanie więcej punktów za seks z kobietą hetero, kobieta homo za seks z kobietą homo, itd. Gdy mamy na ręce dwie karty tej samej pozycji możemy wyłożyć je przed danym graczem i ten decyduje czy chce się z nami kochać, jeśli tak, możecie zaczynać - oczywiście nie w rzeczywistości, a w grze! Któryś z oponentów może zagrać niebieską kartę, by przerwać Wasz stosunek, przez co nie  dostaniesz punktów. Możliwa jest również opcja wyłożenia na środek stołu karty z daną pozycją - jeśli któryś z graczy ma taką kartę na ręce może się do Was dołączyć i odbyć z Wami stosunek w ten sam sposób. Gra toczy się do momentu aż któryś z graczy nie przekroczy progu 30 punktów.   Jak to wygląda w rzeczywistości? Gra "Swing" dobrze sprawdzi się w gronie dobrych kumpli lub przyjaciół, którzy znają się na wylot i nie mają przed sobą żadnych tajemnic. Oczywiście, tematyka gry jest dość kontrowersyjna dla niektórych ludzi, jednak ja podchodziłem do niej z prawdziwym dystansem, nastawiając się na dobrą zabawę i kupę śmiechu. Gra jest prosta, szybka, ale po paru partiach zwyczajnie się znudzi - jest o wiele więcej lepszych gier imprezowych, które powalają regrywalnością. Poza tym, nie każdy będzie chciał zagrać w "Swing" - a to tematyka, a to mechanika- nie każdy jest na tyle odważny.   Bez względu na liczbę osób, które zasiądą do rozgrywki, będzie ona wyglądała tak samo - jeśli chcemy komuś przeszkodzić w stosunku - zablokujemy go. Możemy spokojnie kontrolować każdy ruch, w taki sposób, abyśmy przewodzili całej stawce. "Swing" dobrze wypada przy małych, trzyosobowym gronie, jak i przy większym, nawet tym sześcio czy ośmioosobowym. Trudno wypowiadać się o klimacie samej gry - jeśli mamy uprawiać seks, to ciężko wspominać jak czuje się facet, który prosi o to swoją dobrą koleżankę. To bardziej gra imprezowa i tak trzeba ją traktować - klimat nie jest wyczuwalny, co chyba można zapisać na plus tej gry.   Ciekawy pomysł, słabe wykonanie, dobra rozgrywka na parę rund w gronie znajomych - to właśnie oferuje "Swing" i nie ma się co oszukiwać - na rynku znajdziecie lepsze gry do zabawy z przyjaciółmi. To bardzo nietypowa gra, do zabawy w dużym gronie, dająca początkowo dużo frajdy - w końcu nie ma takiej drugiej gry na rynku. Pierwsze rozgrywki to czysta ciekawość, chęć poznania samej gry, jej zasad czy mechaniki. Mnie nie zachwyciła i będę wyciągał ją na stół w bardzo szczególnych przypadkach - może kiedyś znajdę takiego znajomego, który "Swing" pokocha?Gry o seksie, związane z tematyką seksu są prawdziwym ewenementem. O ile za granicą takie tytuły pojawiają się dość często, tak w naszym rodzimym kraju jest ich naprawdę mało, a jeśli już to jakość ich wykonania pozostawia wiele do życzenia. Kilkanaście dni temu mieliście okazję przeczytać recenzję gry "Arkana miłości" - dzisiaj chciałbym przedstawić Wam inny tytuł, niejako związany z tą tematyką. "Swing" to erotyczna gra imprezowa, w której chodzi o.. uprawianie miłości. Z kim? To bez znaczenia, ważne, żebyś się kochał.

17 cze 2015

0

Kamil gra #21 Asteriks i Obeliks na grze planszowej!



Jeżeli ktoś z Was nie wie kim był Rene Goscinny, może schować głowę w piasek. Legenda europejskiego komiksu, twórca Lucky Luka i nieśmiertelnych Galów. Tak moi Drodzy, francuski pisarz dał początek przygodom dwóch, bardzo sympatycznych Galów - Asteriksowi i Obeliksowi. Liczne ekranizacje, kolejne tomy komiksu przypieczętowały pozycję Goscinnego jako jednego z najlepszych scenarzystów europejskiego komiksu. Asteriks i Obelix to nie tylko komiks i filmy, ale również i gry! Wydawnictwo Egmont posiada prawa do wydawania gier planszowych z wizerunkiem Galów i tym razem proponuje nam prostą i szybką grę, w której liczy się przede wszystkim umiejętność zapamiętywania. Jak wyszło? Tego dowiecie się w poniższej recenzji.  Małej wielkości pudełko "Asteriksa: Wielkiej wyprawy" skrywa następujące komponenty - 12 dużych kart lokacji, 5 pionków bohaterów z podstawkami, żeton wioski i 25 hełmów rzymskich. Ilustracje stoją na wysokim poziomie, prezentują bohaterów i lokacje, które mogliśmy poznać z komiksu czy różnych kreskówek. Karty lokacji są dość cienkie i łatwo się wyginają, co może skutkować ich niszczeniem po kilkunastu partiach - mogłyby być ciut grubsze, zwłaszcza jeśli do gry zasiądą dzieci - nie dbają one o gry tak jak dorośli.    O co w tym chodzi? Dwanaście kart lokacji ustawiamy w duży okrąg, hełmy wrzucamy do środka, obok z jednej kart ustawiamy znacznik wioski - ta lokacja będzie tą startową. Wybieramy swojego bohatera, kładziemy na początkowej lokacji i możemy grać! Swoimi postaciami poruszamy w jeden sposób, wybieramy jedną z kart, które leżą ZA naszą postacią (poruszamy się zgodnie z ruchem wskazówek zegara), odwracamy ją i przesuwamy naszego herosa na najbliższą jemu tą samą lokację, która widnieje na odwrocie karty. Co ważne, odwracana karta musi leżeć pomiędzy plecami naszej postaci, a następną postacią współzawodnika. Jeśli za nami jest heros przeciwnika - cóż, tracimy swoją kolejkę.    Jak to wygląda w praktyce? Za każde ukończone okrążenie otrzymujemy jeden hełm. Gdy uzbieramy ich pięć sztuk, zakończymy nasz ruch na karcie startowej wygrywamy. Jeśli nie uda się trafić na lokację początkową, możemy zrobić dodatkowe 3 okrążenia, ale wtedy już nie dostajemy hełmów, musimy te okrążenie zapamiętać. "Asteriks: Wielka wyprawa" sprowadza się do jednej, niezwykle istotnej rzeczy - zapamiętywania kolejnych kart. Bez tego możemy poruszać się po okręgu w żółwim tempie, a frustracja przy kolejnej odkrycie karcie będzie proporcjonalnie rosnąć. To bardzo ważny element, jeśli chodzi o grę z dzieciakami - mają one okazję wykazać się pamięcią, poćwiczyć ją i po prostu wzmocnić. A przy tym dobrze się bawić.   "Asteriks: Wielka wyprawa" dobrze sprawdza się przy większym gronie. Przy rozgrywce dwuosobowej po kilku partiach staje się nużąca - duży wybór odkrywanych kart skutecznie przeszkadza w ich zapamiętaniu, co wprowadza lekki chaos. Przy rozgrywce 3+ frajda jest nieco większa - na planszy panuje spory ścisk, można kogoś zablokować, komuś przeszkodzić i kombinować tak, by jak najszybciej wygrać. Najwięcej emocji dostarczają oczywiście końcowe fazy rozgrywki - ktoś uzbierał 5 hełmów, nie może trafić na kartę początkową, my przyspieszamy naszą postać, byleby tylko wygrać. Mechanizm z dodatkowymi trzema okrążeniami bardzo dobrze sprawdza się właśnie w takich sytuacjach - gdyby gra sprowadzała się do zrobienia 5 kółek, odłożyłbym ją po maksymalnie 3 partiach na półkę, by zbierała kurz.   Co nie zmienia faktu, że regrywalność "Asteriksa: Wielkiej wyprawy" stoi na wysokim poziomie. To dobry przerywnik między cięższymi tytułami, szybka i łatwa. Zajmuje jednak dość sporo miejsca, utworzenie okręgu z 12 kart na małym stoliku okazało się czynnością niemożliwą do zrealizowania. "Wielka wyprawa" sprawdzi się dobrze przy gronie znajomych, którzy nie chcą myśleć i kombinować jak w grach strategicznych, a po prostu dobrze się bawić.    Przyczepię się ciut do ceny. Cztery dyszki to nie dużo jak na grę planszową, jednak zawartość pudełka sugeruje, że "Asteriks: Wielka wyprawa" powinna być trochę tańsza. Mamy plastikowe podstawki, kartonowe figurki postaci, hełmy i dość cienkie karty - nie jest tego dużo. Oczywiście na innych stronach z grami planszowymi czy książkami kupicie tę grę dużo taniej - wystarczy dobrze poszukać.   Gra jest w porządku. Bez szczególnych fajerwerków, bez zachwytów, ale i też bez ostrych słów krytyki. Myślę, że dobrze sprawdzi się dla dzieciaków, które można w ten sposób wprowadzić w świat gier planszowych, nie wysilając zbytnio ich szarych komórek. Klimatyczne ilustracje z genialnego komiksu, skutecznie podsycają atmosferę, a i jest tutaj sporo rywalizacji - czyli tego co dzieci lubią szczególnie. To właśnie im polecam tę grę i ich rodzicom - dużo frajdy, ciekawa mechanika, ćwiczenie pamięci, niejako preludium do innych tytułów. Swój egzemplarz "Asteriksa: Wielkiej wyprawy" zachowam, ale nie będzie zbyt często gościł na naszym stole - dobra rozgrywka przy kilku partiach, potem może się po prostu znudzić.Jeżeli ktoś z Was nie wie kim był Rene Goscinny, może schować głowę w piasek. Legenda europejskiego komiksu, twórca Lucky Luka i nieśmiertelnych Galów. Tak moi Drodzy, francuski pisarz dał początek przygodom dwóch, bardzo sympatycznych Galów - Asteriksowi i Obeliksowi. Liczne ekranizacje, kolejne tomy komiksu przypieczętowały pozycję Goscinnego jako jednego z najlepszych scenarzystów europejskiego komiksu. Asteriks i Obelix to nie tylko komiks i filmy, ale również i gry! Wydawnictwo Egmont posiada prawa do wydawania gier planszowych z wizerunkiem Galów i tym razem proponuje nam prostą i szybką grę, w której liczy się przede wszystkim umiejętność zapamiętywania. Jak wyszło? Tego dowiecie się w poniższej recenzji.

9 cze 2015

0

Kamil gra #20 Arkana Miłości, czyli erotyczna gra dla każdego










Gry dla par, te o zabarwieniu erotycznym są ewenementem na rynku planszówek. Często jesteśmy zalewni typowym badziewiem, które w swoim założeni mają rozpalać kochanków, by zapewnić im w późniejszej fazie niesamowite przeżycia. W praniu wychodzi jednak na to, że klimatu w tym zero, jakość wykonania nie zachwyca, a sama mechanika jest zwyczajnie nudna. A co powiecie, gdy zaproponuję Wam grę świetnie zbilansowaną, która faktycznie nastraja i wzbudza wiele, ale to wiele emocji? Takie właśnie są "Arkana miłości", gra karciana, w której Twoim zadaniem jest rozebranie Twojego partnera.

1 cze 2015

0

Kamil gra #19 Indiana Jones na grze planszowej? Proszę bardzo!












Marzyło się Wam kiedyś być znanymi poszukiwaczami przygód? Odkrywać starożytne świątynie, skarby, tajemnice starożytnego świata? Każdy z nas słyszał o nieustraszonym Indianie Jonesie, który, jak na wytrawnego poszukiwacza skarbów przystało, co rusz wpada na trop nowych zagadek ludzkości. A jak zareagujecie, gdy Wam powiem, że w niejakiej grze planszowej "Tikal" możecie wcielić się w członków ekspedycji, która ma za zadanie zbadać tytułowe starożytne miasto? Brzmi zachęcająco? Zapraszam na recenzję!

19 maj 2015

0

Kamil gra #18 "List miłosny", czyli uwiedź księżniczkę zanim zrobi to ktoś inny!













W świecie gier planszowych i karcianych istnieję pewne tytuły, które albo się kocha albo nienawidzi. Wywołują masę emocji, sprzeczności, różnych kontrowersji i dyskusji. Z drugiej strony mamy gry proste, wręcz banalne, które zrozumie kompletny laik w tej tematyce. "List miłosny", którego twórcą jest Seiji Kanai jest grą innego typu. To prosta gra karciana, którą każdy pokocha od pierwszego zagrania, przy czym, warto nadmienić, że większość graczy podchodziło do niej sceptycznie. Dlaczego?

Szesnaście kart w pudełku, mała instrukcja i masa zabawy? Czy to w ogóle możliwe? Większość recenzentów i graczy nie wierzyła w sukces tej gry. Jak przy tak małej zawartości pudełka liczyć na jakąkolwiek regrywalność? Przecież to niemożliwe! Inni podsuwali pomysł, że to typowa gra imprezowa, w której nie liczy się ani jakość wydania, ani nastawienie na kolejne partie, tylko dobra zabawa, która ma trwać choćby i krótką chwilę. Powiem Wam szczerze - "List miłosny" to świetna, wredna gra karciana, która zauroczy każdego - czy jesteś początkującym w świecie gier planszowych i karcianych, czy też na co dzień grasz w najcięższe tytuły - musisz zagrać w tę karciankę! Nie pożałujesz, a nawet więcej - będziesz chciał rozgrywać kolejne partie w kółko i w kółko.



O co w tym tak właściwie chodzi? Wcielasz się w rolę amanta, który żywi niezwykle gorące uczucia do księżniczki, która została zamknięta w wysokiej wieży. Nie może spotykać się z nikim z zewnątrz, a Ty, biedaku, na wyraz swojej miłości musisz, w jakiś sposób, dostarczyć list do ukochanej. Jak to zrobić? Czy skorzystasz z pomocy pokojówki? A może poradzisz się hrabiny? Każde rozwiązanie niesie za sobą pewne konsekwencje, o których za chwilę. Gracze na początku rozgrywki otrzymują po jednej karcie, jeden z nich dobiera kolejną i od razu zagrywa jedną z wybranych, rozpatrując przy tym jej efekt. Kolejny robi dokładnie to samo i tak do końca rozgrywki.

Na czym polega oryginalność tej gry? Karty są podzielone ze względu na ich wartość. Wszystkie postacie mają swoje plusy i minusy, nie możesz grać zachowawczo, bo wkrótce przegrasz, zbyt wysokie karty są łatwe do odkrycia. Blef, dedukcja, spryt, szczęście? To wszystko może spowodować Twoją porażkę lub zwycięstwo. Mechanika jest tak skonstruowana, że jeden z graczy może odpaść już na początku, a rozgrywka bardzo rzadko skończy się przed dobraniem ostatniej karty ze stosu. Lekka, łatwa i przyjemna gra, która sprawi frajdę każdemu.



Skalowalność to kwestia sporna - trafiłem na opinie, gdzie autorzy zachwycali się rozgrywką we dwie osoby, a z drugiej strony barykady ustawiali się zagorzali przeciwnicy tej opcji, mówiąc, że gra świetnie sprawdza się na 3-4 osoby. U nas wygląda to następująco - lubimy grać we dwójkę, mamy przy tym kupę śmiechu i zabawy, ale faktycznie, gra zyskuje bardzo dużo przy rozgrywce w większą ilość graczy. Wtedy jest o wiele mniej tur do wykonania, zaczyna się kombinowanie, blefowanie na wyższym poziomie, trzeba uważać, jaką kartę wyrzucamy i dobrze przewidzieć ruch przeciwnika. W tym tkwi siła "Listu miłosnego" - mamy bardzo regrywalną grę, która dostarczy zabawy każdemu - banalne zasady, przyjemna mechanika, ciekawy klimat i moc zabawy. Czego chcieć więcej?

Wykonanie stoi na wysokim poziomie - ładne ilustracje, oddające klimat gry.Karty ciut za cienkie, stąd w najbliższej przyszłości muszę zaopatrzyć się w nowe koszulki, tak by gra wytrzymała jak największą ilość rozgrywek. Krótka, ale treściwa i dobrze napisana instrukcja dobrze wprowadza nas w całą historię i rozwiązuje wszystkie wątpliwości. Zgrabne pudełeczko, które możemy zabrać ze sobą praktycznie wszędzie to dodatkowy plus - idąc na spotkanie ze znajomymi możemy przynieść im w kieszeni kurtki czy torebce świetną rozrywkę na cały wieczór. W wydaniu zagranicznym do gry dołączany był woreczek na karty wraz ze znacznikami, odpowiadającymi ilości listów, które udało nam się dostarczyć. W polskiej wersji "Listu miłosnego" tego nie ma i myślę, że to bardzo dobre rozwiązanie - dzięki temu gra kosztuje maksymalnie 16 (!) złotych, zamiast 40.



"List miłosny" to świetna gra karciana, która sprawdzi się w każdym towarzystwie. Łatwa, prosta i przyjemna rozgrywka zachęci Was do rozegrania kolejnej partyjki i jeszcze jednej i jeszcze kolejnej.Owszem, mogło być więcej blefowania i dedukcji, ale czego więcej można oczekiwać po tak małej zawartości - to przecież tylko szesnaście kart, które i tak swoją rolę odgrywają wyśmienicie! Jeśli szukacie czegoś lekkiego, nie "mózgożernego", coś co z łatwością spakujecie do plecaka, a Wasi znajomy zachwycą się po pierwszej partii - skoczcie do najbliższego sklepu z grami lub zamówcie przez Internet "List miłosny" - będziecie zachwyceni!

Wydawnictwo
Bard

Data wydania
2012

Sugerowana cena detaliczna 17,95 zł (kupicie ją już za 12 złociszy)

Ocena
5/7


9 maj 2015

0

Kamil gra #17 Idealne rozwiązanie dla jednego gracza - WP LCG: Starcie u stóp Samotnej Skały














Po męczącej i długiej wyprawie w poszukiwaniu Golluma nasi bohaterowie muszą stawić czoła kolejnym niebezpieczeństwom. U stóp Samotnej Skały swój obóz rozbiły cztery trolle, muszę dodać, że niezwykle wkurzone trolle - głodne i zmęczone. Epicka bitwa wisi w powietrzu, nasi bohaterowie szykują broń. Przedstawiam Wam kolejny mały dodatek do "Władcy Pierścieni: Gry Karcianej", a mianowicie "Starcie u stóp Samotnej Skały". Serdecznie zapraszam!

10 kwi 2015

1

Kamil gra #16 Pandemia, czyli gratka dla fanów kooperacji


Do tej pory nie doceniałem gier kooperacyjnych. Sądziłem, że są nudne, pozbawione jakichkolwiek emocji, a bez negatywnej interakcji nie będzie dobrej zabawy. Mieszkam z moją Lubą, która od początku mówiła, że chciałaby właśnie w taką grę zagrać. Cóż mogłem zrobić? Poszukałem w internetach, poczytałem sporo opinii która gra kooperacyjna jest tak naprawdę dobra i uzyskałem satysfakcjonujący wynik trzech liderów. Po głębszej analizie zostało dwóch kandydatów, z których jeden coraz bardziej wygrywał tą rywalizację. Jakoś tak wyszło, że pewnego dnia trafiłem na mega promocję na gry planszowe... Pieniążki na grę były już zachomikowane, dzięki czemu, przy aprobacie Lubej zakupiłem Pandemię. Chciałem nabyć Robinsona, ale czemu tego nie zrobiłem? O tym później. Zapraszam na recenzję gry, która jest idealnym rozwiązaniem dla wszystkich świeżaków w temacie gier kooperacyjnych.

21 mar 2015

0

Kamil gra #15 Pan tu nie stał! Demoludy


Kto z Was pamięta ogromne kolejki za czasów PRL-u? Zapewne znajdą się takie osoby, jednak ja tych czasów nie znam, urodziłem się ciut później. Nie czuję tego klimatu, nie wiem jak to było stać parę godzin po papier toaletowy czy mięso, nie znam uczucia ogromnej frustracji, gdy już podeszło się do lady, a na półkach hulał wiatr. Żyję w czasach, gdzie wszystko mam dostępne od ręki, a większość rzeczy mogę kupić przez Internet niezbyt się przy tym wysilając. Jednak co powiecie na grę, w której walczycie o towary, zażarcie licytujecie, jedziecie za granicę, by zdobyć parę nowych adidasów czy piękny, wielki, 25 calowy telewizor? Jeśli lubicie takie klimaty czytajcie dalej, Pan tu nie stał! Demoludy na pewno Was zainteresują!

6 mar 2015

0

Kamil gra #14 Duuuszki w kąpieli! Świetna gra imprezowa!


Większość społeczeństwa na hasło gry planszowe myśli Monopoly, Chińczyk, karty, Scrabble. Ci bardziej obeznani w temacie mają swoje ulubione gry, którym poświęcają najwięcej uwagi, zapominając o tych lżejszych i mniej wymagających. Na szczęście w Polsce gry planszowe powoli wychodzą z cienia i wkraczają na salony. Coraz więcej ludzi dostrzega ich popularność, potencjał, coraz większa ich ilość chce poznać świat gier od podszewki. Jest tylko jedno niebezpieczeństwo - bardzo łatwo jest się uniezależnić. Gry to nałóg, ale bardzo zdrowy. W końcu to odstępstwo od książek, seriali, filmów i całej tej elektroniki, która wypełnia większą część naszego dnia. Gry planszowe to nie tylko pionki i karty. To także świetna zabawa, w dużym gronie - mamy mnóstwo propozycji gier imprezowych, jednak dzisiaj chciałbym Wam opowiedzieć o kontynuacji prawdziwego hitu Duuuszki! Przedstawiam Państwu Duuuszki w kąpieli!    Zawartość pudełka mogłaby się wydawać uboga - 5 przedmiotów i 60 kart. Tyle. Biały duch, szara wanna, czerwony ręcznik, niebieska szczotka i zielona żaba. Takie postacie możemy podziwiać na kartach, jednak w różnych kolorach i konfiguracjach. Drewniane elementy są wykonane w prosty i przystępny sposób, jednocześnie z wielką dbałością o jakość wykonania. Myślę, że spodobałyby się zwłaszcza dzieciakom, które na takie szczegóły po prostu zwracają uwagę. Karty są ciut za cienkie, czego wynikiem może być szybkie ich niszczenie i wyginanie - zwłaszcza gdy dowiecie się o co w tej grze chodzi.Większość społeczeństwa na hasło gry planszowe myśli Monopoly, Chińczyk, karty, Scrabble. Ci bardziej obeznani w temacie mają swoje ulubione gry, którym poświęcają najwięcej uwagi, zapominając o tych lżejszych i mniej wymagających. Na szczęście w Polsce gry planszowe powoli wychodzą z cienia i wkraczają na salony. Coraz więcej ludzi dostrzega ich popularność, potencjał, coraz większa ich ilość chce poznać świat gier od podszewki. Jest tylko jedno niebezpieczeństwo - bardzo łatwo jest się uniezależnić. Gry to nałóg, ale bardzo zdrowy. W końcu to odstępstwo od książek, seriali, filmów i całej tej elektroniki, która wypełnia większą część naszego dnia. Gry planszowe to nie tylko pionki i karty. To także świetna zabawa, w dużym gronie - mamy mnóstwo propozycji gier imprezowych, jednak dzisiaj chciałbym Wam opowiedzieć o kontynuacji prawdziwego hitu Duuuszki! Przedstawiam Państwu Duuuszki w kąpieli! 


25 lut 2015

0

Kamil gra #13 Władca Pierścieni LCG. Dodatek Polowanie na Golluma



Polowanie na Golluma to pierwszy dodatek, mały dodatek do dużej karcianki Władca Pierścieni LCG, o której pisałem już TUTAJ. Należy do całego cyklu Cienie Mrocznej Puszczy i dzięki niej możemy poczuć się jak prawdziwy poszukiwacze przygód rodem ze Śródziemia. Nasze myśli zaprząta Gollum i jego osoba, bo to za nim będziemy uganiać się po Puszczy, narażając swoich bohaterów na wiele niebezpieczeństw i pułapek. Jak dodatek, to musi wprowadzać coś nowego prawda? Niestety nie we wszystkich grach tak jest, zwłaszcza w typu LCG, które przeistaczają się po paru miesiącach w karcianki kolekcjonerskie i nie mają nic innego za zadanie jak systematyczne opróżnianie naszych portfeli. Władca na szczęście taki nie jest, choć dodatków wyszło spooorrrooo to nie skupia się wyłącznie na naszych pieniądzach, a urozmaiceniu przygód.